Filozofia Mieszka – nieaktualne

Labrador Mieszko

Wyadoptowany. Kochani, chwilkę nas nie było, ale w psim szpitalu czas płynie inaczej…

Od czasu, gdy ostatnio się meldowaliśmy, zebrało się trochę wieści, niestety także tych złych. Ale zacznijmy od dobrych: Mieszko nie ma już giardii! Udało się jej pozbyć już po pierwszej turze terapii! To chyba oznacza, że sporadyczne toksyczne wyziewy to już jego psi urok… Szczęścia dopełnia fakt, że Mila nie złapała od niego tego pasożyta!

W dalszym ciągu Mieszko dostaje antybiotyk, lek przeciwzapalno-przeciwbólowy i leki osłonowe. Razem z suplementami i środkami do pielęgnacji rozmiaru jego apteczki nie powstydziłby się schorowany osiemdziesięciolatek. Krwawienie z łapek jeszcze nie ustało, ale od początku wiedzieliśmy, że terapia będzie długa. Stan tylnych łapek troszkę się poprawił, z kilka najgorszych miejsc sączy się już mniej wydzieliny. Wciąż walczymy też z zapaleniem napletka, ale tu też ilość wydzieliny się zmniejszyła, więc mogliśmy zredukować liczbę naszych intymnych sesji 🙂

W związku z tym, że ze względu na stan ogólny Mieszka kastracja chirurgiczna jest na razie odległym marzeniem, Mieszko przeszedł kastrację chemiczną. W znieczuleniu miejscowym, przy pomocy igły, na widok której mój mąż by chyba zemdlał, Mieszko dostał pod skórę implant, którego działanie rozwinie się w pełni w ciągu sześciu tygodni i który powinien zahamować Mieszka rozbuchany popęd. Powinien także pomóc obkurczyć przerośniętą prostatę. Weterynarz ostrzegała, że zanim preparat zacznie jednak działać, burza hormonalna może sprawić, że pies będzie przez jakiś czas jeszcze bardziej pobudzony. I tak się też stało! W tym tygodniu Mieszko na widok suczek śpiewał pieśni godowe waleni i ciągnął mnie do nich z siłą sześciu psów jak w niewidzialnym psim zaprzęgu! Już od jakiegoś czasu ma dużo siły, a teraz także jeszcze większą motywację! Muszę uważać, żeby mi go ktoś nie ukradł, żeby z niego zrobić reproduktora 🙂

Mieszko nadal troszkę straszy wystającymi żebrami, gdy się położy, ale udało się przed zimą troszkę powlec miąskiem chude kosteczki – z 31 kg doszliśmy do 32 kg. Tu niestety musimy się zatrzymać, bo udręczone stawy więcej nie zniosą…

A teraz złe wieści… Zauważyłam, że Mieszko zaczął pocierać łapką prawe oczko i przy tym pomrukiwać, więc zabraliśmy go do okulisty. Okazało się, że Mieszko ma w tym oczku wysokie ciśnienie – dwukrotnie wyższe niż dopuszczalna norma – i jaskrę. Na to oczko nie widzi z pewnością, ale najważniejsze to uchronić go od bólu, który przy tego rodzaju schorzeniu jest bardzo silny. Na szczęście Mieszko i tak przyjmował leki przeciwbólowe… Wdrożyliśmy reżim kropelkowy: zestaw trzech różnych preparatów podawanych trzy lub cztery razy dziennie i mamy nadzieję, że ciśnienie w oku spadnie. W przeciwnym razie trzeba będzie rozważyć amputację oczka, aby uwolnić go od bólu. Wykonaliśmy też USG prawego oka, żeby wykluczyć zmian nowotworowe. Żadnych na szczęście nie stwierdzono, ale w oczku jest potężny bałagan – soczewka jest zupełnie odklejona i nadwichnięta, innymi słowy jeśli się zwichnie się do końca może wpaść do przedniej komory oka, jeszcze bardziej podnosząc ciśnienie i pogarszając jego stan… Wtedy amputacja będzie wskazana. Trzymajcie mocno kciuki za Mieszka. Choć nie odzyska nigdy wzroku w tym oczku, chcielibyśmy uchronić go przed taką operacją… Możemy tylko spekulować, skąd wziął się taki stan oczka, ale okulista wskazuje na możliwość odbytego urazu… Wypadek? Tragiczna w skutkach próba ucieczki? Czy jesteście w stanie sobie wyobrazić, że ktoś mógł go tak skrzywdzić celowo? Oj Mieszku, za co Ty tak kochasz ludzi? Naprawdę na to nie zasłużyliśmy…

W lewym oku też są ślady przebytych stanów zapalnych. Podobnie jak ze skórą i stawami, z jego oczkami już od dawna musiało dziać się niedobrze. Na tym oczku Mieszko ma też brodawkę, którą trzeba obserwować. Najlepsze byłoby wykonanie biopsji i badania histopatologicznego – ze względu na wrażliwą okolicę potrzebna byłaby jednak narkoza, tak więc zabieg taki wpisujemy na wydłużającą się wciąż listę spraw, z którymi trzeba by się rozprawić, gdy uporamy się z największymi problemami. W tym momencie największym kłopotem jest bakteryjne zapalenie skóry – czyli te nieszczęsne ranki… Ewentualnej amputacji oczka też nie można wykonać, gdy w organizmie przebiega stan zapalny.

Mieszka grafik przyjmowania lekarstw jest już na tyle skomplikowany, że trzeba go było spisać i powiesić na lodówce. Niestety Mila ostatnio nie pozostaje w tyle z dolegliwościami, tak więc mamy tu prawdziwy psi szpital! Właściwa opieka nad Mieszkiem jest możliwa tylko dlatego, że pracuję w domu, a Marek ma zmienny grafik – leki trzeba podawać w rozłożeniu na cały dzień. Mieszko z właściwą sobie pogodą ducha nie okazuje jednak bólu ani cierpienia, lecz żyje swym książęcym życiem, oddając się codziennie ulubionym przyjemnościom: lizaniu fioletowego konga, drzemkom, miziankom od domowników i wszelkich ciotek, próbom obrony zabawek przed zachłanną siostrą, marzeniom o smaczkach… Staramy się więc brać z niego przykład i robić co możemy, aby mu pomóc, dzień za dniem, mając nadzieję, że jutro będzie lepsze – a przynajmniej nie gorsze. Nieźle to Mieszko wymyślił, co? Ależ z niego filozof!

Oprac. M. Michalak


Dziękujemy Wszystkim za ogromne wsparcie duchowe i finansowe – prosimy o dalszą pomoc. Przed Mieszkiem jeszcze szereg badań i długie leczenie.

DOKONAJ WPŁATY.
PODARUJ LABRADOROWI SZANSĘ NA GODNĄ STAROŚĆ!

Bezpośrednio na konto fundacji:

FUNDACJA PRZYJACIELE CZTERECH ŁAP
ROKITNO 2
74-304 NOWOGRÓDEK POMORSKI
PayPal: fundacja@przyjacieleczterechlap.pl
PKO BP 39144011850000000017295136
z dopiskiem Mieszko

Poprzednie wpisy:
Labrador Mieszko po miesiącu w DT – niezwykła przemiana
Książę Mieszko I Radosny
O jakim domu marzy Mieszko?
Mieszko – wiadomość, o jakiej tylko marzyliśmy
Mieszko wciąż czeka – na diagnozę i na własny dom
Labrador Mieszko przedstawia się w filmie
Historia Mieszka –  Labrador Mieszko pragnie pogodnej starości
Labrador z nowotworem, nie pozwoliliśmy mu umrzeć w schronisku
Starszy labrador z nowotworem. Potrzebny dom tymczasowy

Wydarzenie na Facebooku: Mieszko w schronisku dostał bilet za Tęczowy Most.

Kontakt:
608391927 (Ryszard), 509267878 (Monika), 669585207 (Katarzyna),
+310626617192 (Małgosia/Holandia)
adopcje@labradory.org

Labrador Mieszko Labrador Mieszko Labrador MieszkoLabrador Mieszko Labrador Mieszko

Mieszka odwiedziła ciocia Maria Waśkiewicz. Jako że miała ze sobą śmierdziuszkowe smaki, została z miejsca powalona na ziemię przez dwa groźne brytany. Ciocia pomogła w spacerku, który był jednak krótki, bo psy odmówiły chodzenia w taką pogodę – i trudno im się dziwić!

Labrador Mieszko Labrador Mieszko Labrador Mieszko

2 thoughts on “Filozofia Mieszka – nieaktualne”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *