Książę Mieszko I Radosny – nieaktualne

Labrador Mieszko

Wyadoptowany. Mieszko walczy z chorobą i radośnie wita każdy dzień nowego życia.

Mieszko przebywa w domu tymczasowym od prawie czterech tygodni. Pojawił się w nim jako kupka nieszczęścia z szeregiem chorób wynikających z lat zaniedbania i braku leczenia. Okazało się, że dolega mu zwyrodnienie stawów, bakteryjne zapalenie skóry, giardioza… Po wielu badaniach i żmudnej wędrówce po gabinetach specjalistów Mieszko rozpoczął przyjmowanie leków i choć z pewnością doskwiera mu ból, a deszczowa aura nie sprzyja jego schorowanym stawom, ten pogodny biszkopt nie daje nic po sobie poznać. Radość sprawia mu wszystko, czego mu wcześniej tak bardzo brakowało: pełna miseczka, spacer, miękkie posłanie, a przede wszystkim kontakt z człowiekiem. Wszystkie badania i zabiegi znosi z ogromną cierpliwością i spokojem, jak gdyby miał do ludzi pełne zaufanie. Jest wspaniałym, pełnym życia psiakiem, który wciąż czeka na swój Dom, gdzie w cieple i miłości przeżyje jesień życia.

A oto wieści od jego opiekunów:

Wszystkim stęsknionym donoszę, że Mieszko ma się dobrze!

Wizyty u weterynarzy ograniczyliśmy ostatnio do maksymalnie dwóch w tygodniu, więc chłopak ma odrobinę wytchnienia i więcej czasu na swoje ulubione czynności: sen, spacery, jedzenie i głaski.

W zeszłym tygodniu Mieszko miał robione echo serca i okazało się, że przynajmniej tutaj nie potrzeba żadnej interwencji. Niestety badanie kału z kolei wykazało pasażera na gapę: Mieszko jest nosicielem giardii, paskudnego pierwotniaka, co bardzo wiele tłumaczy. Widzieliście kiedyś na kreskówkach, jak zapach gotowanego posiłku unosi się z kuchni i wędruje po domu krętymi ścieżkami wprost do nozdrzy domowników? Tak właśnie działają zapachy emitowane bezgłośnie przez Mieszka. Przenikają przez dziurkę od klucza i odnajdują człowieka w drugim pokoju niczym wyrafinowana broń biologiczna, powodując łzawienie oczu, a w nocy budząc człowieka niczym wiadro zimnej wody. Jest to jeden z objawów giardii, więc jeśli Wasi pupile regularnie rozpylają taką perfumę, może pora na badanie! Tutaj możecie poczytać sobie na ten temat więcej: Lamblioza – zwana też giardiozą – choroba pasożytnicza jelita cienkiego – wyjątkowe paskudztwo .  Niestety niektóre rodzaje giardii przenoszą się także na ludzi, tym bardziej pamiętajcie o sprawdzeniu niepokojących objawów. Mieszko już rozpoczął 5-dniową kuracją Tynidazolem. Tydzień po ostatniej tabletce zaczniemy zbierać materiał do badań kontrolnych.

W poniedziałek pobraliśmy płyn z ranek na łapach na posiew. Scena jak z horroru: taki mały Mieszko i taka wielka igła. Bakterie się hodują i może pod koniec tygodnia uda się uzyskać wynik i dobrać antybiotyk. Codziennie dezynfekuję te ranki i naprawdę ciężko się na to patrzy – a jemu ciężko się żyje, chociaż nigdy nie narzeka. Nasi mężczyźni umierający w męczarniach na przeziębienie mogliby się od niego wiele nauczyć! Kołnierz jest u użyciu przez całą dobę i zasłużył już na pranie. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby taki kołnierz na zewnątrz obszywać przyciągającym brud białym materiałem, ale był to jedyny kołnierz kloszowy z tkaniny, jaki udało mi się wyszukać. Gdy Mieszko biegnie do miseczki w tym podskakującym kołnierzu, wygląda trochę jak dziewczynki w czepeczkach z „Domku na premii”!

Mieszka niestety czepiają się wstydliwe dolegliwości. Zauważyłam ostatnio u niego dużą ilość wydzieliny z intymnej części ciała. Dopadła go infekcja, jak wyjaśniła pani doktor, typowa dla starszych, niekastrowanych psów. Dlatego też prowadzimy teraz płukanie tegoż narządu… Są takie chwile w życiu, po których nic już nie jest takie samo. Dla mnie – i pewnie dla Mieszka też – takim przeżyciem było to pierwsze płukanie. Mój zwykle pomocny mąż odmówił udziału w tym procederze. A ja nie wiem, czy bardziej się stresowałam tym, że Mieszkowi się to bardzo nie spodoba, czy wręcz przeciwnie. Okazało się, że Mieszko znosi zabiegi z łagodną rezygnacją. Pewnie rozumie, że z kobietą w gumowych rękawiczkach i ze strzykawką w dłoni się nie dyskutuje. Co do strzykawek, panie w osiedlowej aptece zaczną nas wkrótce podejrzewać o narkomanię ze względu na hurtowe zakupy strzykawek i Rivanolu ­– którym pewnie dezynfekujemy jątrzące się rany po wkłuciach.

W piątek uzyskaliśmy wynik posiewu z wydzieliny z ranek na łapkach Mieszkach wraz z antybiogramem, na podstawie którego został dobrany dla Mieszka odpowiedni antybiotyk. Kuracja będzie trwała nawet 6 tygodni. Od poniedziałku Mieszko będzie przyjmował też lek przeciwbólowy i przeciwzapalny na stawy. Przez cały czas Mieszko dostaje też probiotyk, który ma chronić jego brzuszek.

Tyle wieści medycznych. Co mogę powiedzieć więcej? Minęły ponad trzy tygodnie i Mieszko czuje się na tyle zadomowiony, że… zaczyna rozrabiać! To chyba za duże słowo, co on tam może narozrabiać, ale lubi szukać skarbów w bałaganie pod moim biurkiem. Ostatnio wyciągnął dużą kopertą i zaczął z nią uciekać! Niestety kołnierz utrudnił mu otwarcie drzwi, więc Mieszko został przyłapany na gorącym uczynku. Innym razem ukradł plastikową butelkę i gryzł ją sobie na posłaniu – a to rzeziMieszko J Obawiam się, że uczy się od Mili. Na szczęście uczy się też dobrych nawyków. Gdy przybiegnie w podskokach na śniadanie lub kolację, potrafi już najczęściej usiąść i poczekać aż postawię miseczkę i pozwolę mu podejść. Nawet jeśli z paszczy ciekną mu strużki śliny.

Zwykle Mieszko chodzi za mną jak cień. Jeśli nie wpuszczę go do łazienki, czeka pod drzwiami. Lubi też drzemać w moim gabinecie, gdy pracuję – wystarczy, że wyciągnę rękę i już podchodzi po głaski. A gdy siadam przy nim na posłaniu i drapię go po mordce, mogłabym przysiąc, że się uśmiecha. Kąciki wyciągają mu się w stronę uszu, a na mordce tworzą rozkoszne dołeczki. Czasem Mieszko kładzie się też w okolicach lodówki, żeby nie przegapić transferu żywności. Grzecznie czeka w domu pod naszą nieobecność, ale serce się kraje, gdy wychodzimy bez niego – bo gdy zakładamy buty, on myśli, że to już pora spaceru i zaczyna swój szalony taniec radości…

Mieszko wprowadza do domu ogromne ciepło  i, zwłaszcza w tym kołnierzu, jest jak lampa emitująca radość życia. Nawet Mila, po początkowym okresie śmiertelnej obrazy za sprowadzenie przez nas domu jurnego staruszka, stała się przy Mieszku bardziej skora do pieszczot, choć do tej pory była typem, który przytulanie co najwyżej tolerował! Mieszko po prostu łagodzi obyczaje – ludzkie i psie. Na spacerach chciałby zaczepić każdą napotkaną osobę i wiele osób ulega jego czarowi. A najbardziej kocha dzieci, od razu rozkłada się na trawie do głaskania. Ostatnio rozłożył się przypadkiem wprost w cudzą kupę!

Mieszko robi tysiąc śmiesznych i kochanych rzeczy dziennie. Trudno uwierzyć, że jeszcze miesiąc temu był chodzącym nieszczęściem. Trudno uwierzyć, że dziś mogłoby już go na świecie nie być. A najtrudniej pomyśleć, ile takich nieszczęść w schroniskach nigdy nie doczeka się cudu. Bo przyjemniej jest kupić pachnącego szczeniaka o słodkiej mordce i miękkim futerku niż utytłane czym się da chodzące nieszczęście, chore, z defektami zdrowia i urody. A to tylko kwestia wyobraźni. Bo trzeba sobie wyobrazić, że pod tym brudnym futrem bije serce, które pokocha cię najmocniej na świecie. W Mieszku, naszym biednym chorym Mieszku, Mieszku z poranionymi łapkami, wielkim guzem na łapie, bliznami na nosie i zaćmą w oku, w tym Mieszku bije najpiękniejsze serce na ziemi. I choć nie jest typowym modelem wystawowym, to wciąż słyszę od przechodniów, jaki to piękny pies…

Oprac. M. Michalak


Dziękujemy Wszystkim za ogromne wsparcie duchowe i finansowe – i prosimy o dalszą pomoc. Przed Mieszkiem jeszcze szereg badań i długie leczenie.

DOKONAJ WPŁATY.
PODARUJ LABRADOROWI SZANSĘ NA GODNĄ STAROŚĆ!

Bezpośrednio na konto fundacji:

FUNDACJA PRZYJACIELE CZTERECH ŁAP
ROKITNO 2
74-304 NOWOGRÓDEK POMORSKI
PayPal: fundacja@przyjacieleczterechlap.pl
PKO BP 39144011850000000017295136
z dopiskiem Mieszko

Poprzednie wpisy:
O jakim domu marzy Mieszko?
Mieszko – wiadomość, o jakiej tylko marzyliśmy
Mieszko wciąż czeka – na diagnozę i na własny dom
Labrador Mieszko przedstawia się w filmie
Historia Mieszka –  Labrador Mieszko pragnie pogodnej starości
Labrador z nowotworem, nie pozwoliliśmy mu umrzeć w schronisku
Starszy labrador z nowotworem. Potrzebny dom tymczasowy

Wydarzenie na Facebooku: Mieszko w schronisku dostał bilet za Tęczowy Most.

Kontakt:
608391927 (Ryszard), 607492249 (Martyna), 889856600 (Małgorzata), 669585207(Katarzyna),
adopcje@labradory.org

Labrador Mieszko Labrador Mieszko Labrador Mieszko Labrador Mieszko

3 thoughts on “Książę Mieszko I Radosny – nieaktualne”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *