Moris, za tęczowym mostem…

Labrador Moris

ŻEGNAJ MORISKU😭

Byłeś z nami niecały rok. To tak krótko a jednocześnie tak długo.
Od początku wszyscy wiedzieliśmy, że każdy dzień to kredyt od losu. Dla tego starego i chorego psa, czas podarowany przez dom adopcyjny, był jednym z najcudowniejszych etapów życia. Przez te 10 miesięcy poznał na nowo co to miłość, opieka i kochająca rodzina. Nie był sam i na pewno to czuł.

Kasiu, już zawsze będziecie jego aniołami. Dziękujemy, że byliście obok i do samego końca. Płaczemy razem z Wami😭. Biegnij Morisku za TM, już nic nie boli. Pozdrów wszystkie nasze psy, one tam na Ciebie czekają.

Poprzednie wpisy:
Moris, starszy Pan Labrador

Smutny wzrok, stęsknione serce – czy tak musi wyglądać starość Morisa?
Stateczny, starszy biszkoptowy jegomość szuka domu

Labrador Moris

7 thoughts on “Moris, za tęczowym mostem…”

  1. Bardzo współczuję… Wiem jak boli… Przytulam do serca i dziękuję za dom dla Morisa. A Ty Morisku biegaj za TM szczęśliwy i pozdrów Granda odemnie i powiedz że bardzo za nim tęsknimy..

  2. Cudownie że choć przez krótką chwile był szczęśliwy i kochany ❣️ Jesteście cudowni ze daliście mu na krótko ale prawdziwy dom ❤️
    Miałam labladora Boko 14 lat był z mami wiem jak boli odejście bo to najcudowniejsze zwierze na świecie ❤️
    Ludzie od zwierząt powinni się uczyć miłości i empatii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.