Yogi – ok 3 letni piękny hebanowy labrador do adopcji – nieaktualne

Yogi, labrador do adopcji

Wyadoptowany. Pies przebywa w woj. pomorskim.

Poproszono nas o pomoc w adopcji tego przecudnej urody czarnego labradora, który ze względów pomocy w adopcji dostał od nas robocze imię YOGI. Młody, żywiołowy, jest pełen życia, mnóstwa niespożytej energii, potrzebuje zajęcia, spacerów, zabaw z innymi psami. A obecnie siedzi niestety w gminnym kojcu, najpierw czekał na swojego właściciela, teraz czeka na nowy dom. Niestety Yogiego nikt nie szukał, a pies ma dość siedzenia w kojcu i my mu pomóc znaleźć nowy domek i nową rodzinę. Wielki z niego przytulas i pieszczoch, kocha człowieka całym sobą. Świetnie odnalazłby się w domu z ogrodem, gdzie mógłby się wybiegać i rozładować pozytywną energię. Zgadza się z innymi psami, stosunek do kotów nieznany. Pies jest zaszczepiony i odrobaczony.

Pomagamy w znalezieniu domu.

Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
510957071 (Bernadetta), 573981988 (Kasia),
✉ adopcje@labradory.org

Yogi, labrador do adopcjiYogi, labrador do adopcji

3 thoughts on “Yogi – ok 3 letni piękny hebanowy labrador do adopcji – nieaktualne”

  1. Śliczny jest ,mam nadzieję ,że znajdzie swojego opiekuna ?sama jestem właścicielką przecudownego 3 letniego laba (sprawdzona hodowla) i też biedak z problemami ,całe życie alergia pokarmowa na wszystko prawie,do tego biedny 1.5 roku temu zachorowal na nowotwor kosci ….i choć leczenie szło w tysiącach …nie wyobrażam sobie zeby właściciel postąpił inaczej jak tylko leczyć leczyć i jeszcze raz leczyć .Nam się udało …do przyszłych właścicieli tego słodziaka…prawie każdy labrador coś ma ……ale jest to najlepsza rasa na świecie … I najlpeszy antydepresant pod słońcem, a leczenie takiego psiaka jest warte każdych pieniędzy .

  2. Brawo Pani Aniu ?
    Ja też nie wyobrażam sobie jak można porzucić swojego psiego przyjaciela, a w zasadzie swoje „dziecko”, z powodu choroby.
    Naszego Labrusia także dopadł nowotwór (chłoniak), ale niestety pomimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować. Nigdy natomiast nie wahaliśmy się w kwestii kosztów leczenia. Robiliśmy wszystko, co było tylko możliwe, żeby Go uratować i poświęcilibyśmy każdą kwotę, aby był z nami.
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Przepraszam za pomyłkę w imieniu – oczywiście powinno być „Pani Alu„ lecz słownik w telefonie poprawia słowa jak mu wygodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.