Labradorek Max napisał dzisiaj do Was sam

Labrador Max

Cześć Przyjaciele…

Minęło już pięć tygodni w nowym… moim domu. Mam tu czterech człowieków Pana, Panią, Młodego Pana (ten to ma pomysły) i Babcię (której pilnuję kiedy reszta pracuje). Po kilku dniach słodkiego leniuchowania, obserwacji terenu wokół, spacerów (krótkich, no bo kondycja jeszcze nie wróciła) pojechałem do doktora. Jazda samochodem super, doktor super. Tam dostałem pierwsze prezenty (a przecież urodziny w grudniu, ale co tam biorę, nie wybrzydzam), no i tak mam swoją książeczkę zdrowia, mam chipa, dostałem też szczepionki na te psie katary i migreny, no i na to najbrzydsze co nawet wiewióra zamienia się w potwora – wściekliznę. Postanowiłem, że zniosę to wszystko dzielnie i tak zrobiłem. A byłbym zapomniał łapka była ok.

Kolejne dni to spacery, zabawy. Na spacerach jest coraz lepiej, chodzę przy nodze i jestem grzeczny… Dobra przyznam się, są w okolicy tacy „koledzy” co na mnie pyskują, no to co, cicho nie będę ( pochwalę się też, że fonię mam dobrą i w okolicy wszyscy się dowiadują, że ktoś mi podpadł), no i udało mi się Pana kilka razy zaskoczyć jak ruszyłem przegadać im do rozumu (Pan do małych człowieków nie należy, hi, hi). Pani mówi, że Pan jest odważny, bo wiecie co, zabrał mnie na spacer rowerowy, tak rowerowy. Na początku trochę mi się myliło czy z prawej czy z lewej strony trzeba biegać, ale on jest cierpliwy i mnie nauczył. Taki spacer jest ekstra, ale gorąco po nim. No i z tego nowa niespodzianka, dostałem basenik. Początkowo nie wiedziałem do czego to służy, ale Pani i Pan mi pokazali jak tam wejść i po co tam ta woda (to nie jest tylko duża miska z wodą, można się położyć), wyjście odkryłem sam, po dłuższej chwili. Teraz korzystam nawet z rana a obowiązkowo po spacerku. Pomagam też wodę wymieniać, bo tam nalewają wodę z węża, a to super zabawa łapać taką wodę co się leje strumieniem.

Mam też nowych znajomych, psowych i człowiekowych. Kilka dni temu odwiedziła mnie jasnowłosa piękność Luna, goldenka, której Pani z Panem musieli wyjechać na całą niedzielę. Moi zaprosili ją do nas, abyśmy trochę pobyli razem. No i udało się, biegi, kąpiele, spacerki po lesie. W lesie to Panu trochę nie wyszło, wszedł w smycz Luny (na pełnym biegu) i Pani poczuła co to jest trzęsienie ziemi. Pierwszej pomocy Panu udzielałem ja, kolano i ręka zostały fachowo wylizane do czysta i przeżył. Lunie bardzo się podobało i po kilku dniach znów była u nas na parę chwil.

Kolejne odwiedziny to wizyta Julki i Artura, miłośników wszystkich zwierząt od pająka po wilka. Głasków, piłeczkowania, biegania, przeciągania lin było, że ho ho. Pan opiekował się grillem, bo ja byłem zbyt zajęty,no i ta moja dieta…

Pomiędzy tymi fajnymi chwilami miałem kilka gorszych. Na łapce znów mi się pojawiło to takie coś, ale wizyta u mojego doktora, kilka zastrzyków i parę takich kolorowych smaczków co się nazywają antybiotyki i jest dobrze. Wyszło też, że mnie tam kiedyś jakieś niedobre człowieki straszyły kijami, oj nie lubię tego aż mi sierść na grzbiecie staje, no i głośno to wykrzyczałem. Pan i Pani mnie uspokoili, cały czas tłumaczą, że to nie ci sami niedobrzy, to co mam im nie wierzyć, oni znają się na człowiekach lepiej niż ja.

Pan z Panią i Młodym cały czas mnie zaskakują. Młody przywiózł mi z Gliwic prezenty. Tym razem takie fajne szelki easy-walk PETSMILE, obrożę z rączką i odblaskami PATENTO PET sport, no i wór papu dla grubasków Sam’s Field Light (to już Pan Kurier, od którego jeszcze głaski dostałem). Tak więc teraz spacery w tym superanckim sprzęcie, a ta obroża co to przyjaciele mówią, że kłuje i szkodzi poszła w odstawkę (chociaż ja nie narzekałem).

Teraz niech dziewczyny zazdroszczą, bo będę się chwalił.
SCHUDŁEM ponad 2 kg, yes, yes, yes!!!
No i to byłoby na tyle. Dodam jeszcze kilka fotek na dowód, że mi talia wraca.

Pozdrawiam z Kielczy
Maxio z Rodzinką

Gratulujemy postępów w odchudzaniu! 🙂
Dziękujemy bardzo całej rodzince za zdjęcia i list.

Poprzednie wpisy: 
Listy od Maxa

Max, labrador do adopcji
Do adopcji labrador Max, który lubi koty
Max, puszysty misio do adopcji cz. II
Puszysty misio do adopcji

Labrador Max Labrador Max Labrador Max Labrador Max Labrador Max Labrador Max Labrador Max Labrador Max

2 thoughts on “Labradorek Max napisał dzisiaj do Was sam”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *