List od niewidomego Lema

Labrador Lem

Cześć, pamiętacie mnie Lema a teraz Ozziego?

Zbliża się rocznica mojej adopcji, więc napiszę Wam jak mi jest z moją nową rodziną. Ja to lubię czasem sobie sprawdzić tą moją rodzinę, więc czasem wykręcam im małe numery. Moim ulubionym jest uciekanie. Czekam tylko, aż ktoś nie zamknie furtki i fruu. Wcześniej nauczyłem się otwierać bramę, jak nie zatrzasnęli kłódki. Tego to się nie spodziewali. Otwierałem sobie bramę i na spacer. Potem czekałem aż mnie znajdą. Szukali, szukali, czasem to im marnie szło, bo szukali pół nocy, jakby nie mogli się trochę pospieszyć, bo ile można czekać, ale w końcu znajdowali. Teraz zamykają bramę na kłódkę, to nie mam możliwości im wykręcać numeru z ucieczką, ale coś wymyślę. W końcu ile można robić to samo.

Mój teren już znam i go bronię, szczególnie jak mi jakiś inny pies pod płotem ośmiela się chodzić. Ogólnie jak sobie przebywam na moim terenie, to już dobrze wiem, gdzie drzewo, gdzie garaż, gdzie schodki czy inny krzaczek. Ale jak mnie jakiś bezczelny pies co mi prawie na mój teren wchodzi zdenerwuje, to już nie patrzę. A jak nie patrzę to czasem się gdzieś tam lekko obiję. Ale co tam, twardy jestem, swojego w końcu bronię. O! I tu mam wtedy znowu pole do popisu, żeby mały jakiś numerek tej mojej rodzinie wykręcić. Bo jak moja Pańcia zauważy, że boli mnie łapa, i mówi: „ojej Ozzy, co się stało w łapkę, pokaż”, to ja wtedy kuleję bardzo porządnie, cały czas łapa w górze, ale jak Pańcia nie patrzy i nie mówi, to ja łapą w miarę normalnie, bo mówiłem, twardy jestem, a poza tym to wcale tak nie bolała. Ale jak tak posprawdzam tą moją Pańcię, to przynajmniej mam okazję, żeby się samochodem przejechać, bo ona zaraz za tą łapę do weta ciągnie. Nie wiem, czy się domyśla, że ją sprawdzam i za karę mnie tam ciągnie, czy jak, ale żeby się samochodem przejechać to warto dać się chwilę weterynarzowi poprzekładać w tą i w tamtą. Bo do weterynarza to nie lubię, wciągają mnie na jakieś stoły, na jakieś wagi, nie wiadomo po co. Za to samochodem lubię jeździć, trochę nie wiem o co im chodzi jak trzeba się do tego samochodu dostać, bo wołają, bo ciągną, bo to jakoś tak wyżej niż na taras, ale potem to już jest sama frajda, wiatr w uszy, muzyczka gra, na zakrętach buja i całe siedzenie dla mnie.

Oczywiście spacery też lubię. Na spacery bierze mnie syn Pańci Igor. Jemu też lubię czasem jakiś mały sprawdzian zrobić. Normalnie chodzę i nic się nie boję, ale ostatnio Igor chciał mnie przez kładkę nad torami przeprowadzić. A tam schodów cały tysiąc. Ja mam na podwórku trzy. Więc w połowie drogi stwierdziłem, że dosyć tego i położyłem się i koniec. Oni wszyscy myślą, że jak ja się kładę w takim momencie, to dlatego, że się boję. A ja wcale się nie boję, tylko sprawdzam, bo trzeba sprawdzać. I co, Igor wziął mnie na ręce i targał tą połowę schodów co została do góry i całe na dół. Z powrotem to już nawet nie musiałem nic robić, sam już wiedział, że trzeba mnie na ręce i całą kładkę nieść, nie ma to tamto. A ważę 25 kg. bo tak ostatnio pani weterynarz powiedziała.

Panu też robię na spacerach małe numerki. Bardzo sprawnie omijam kałuże, a Pan się wciąż zastanawia, czy ja widzę, czy ja nie widzę. No bo jak można nie widząc tak dokładnie omijać kałuże? Ano można a ja lubię jak On tak nie wie.

A potem, na koniec dnia, jak już wiem, że jestem dla nich wszystkich ważny, oni pewnie zmęczeni tymi próbami siedzą wieczorem przy stole, przychodzę do nich, powiedzieć że są OK. Zaczepiam pyskiem, jak nie reagują to łapą. Przytulam ich, mruknę coś miłego do ucha, popodgryzam trochę, obślinię, no niech mają. Ogonem po łydkach potraktuję, nie wiem czemu wtedy piszczą, pewnie się im to tak podoba. I idę spać, bo jutro jest nowy dzień, nowe pomysły, trzeba mieć siły na kolejne małe sprawdzianki, hehe.

Poprzednie tematy Lema:
Niesamowity Lem dla wybrańców – szczęsliwe zakończenie
Niesamowity Lem dla wybrańców – część II
Niesamowity Lem dla wybrańców

Można być pięknym, młodym i … niewidomym
Lem, niewidomy dwulatek z lasu potrzebuje domu jak my powietrza

Labrador Lem Labrador Lem Labrador LemLabrador Lem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *