List od szczęśliwej Tinki

Labradorka Tina

Kontrakt na całe życie.

Cześć. Tu Tinka.

Doszły do mnie słuchy, że jest wiele zapytań co u mnie słychać i nawet chęci adoptowania mnie przez wielu ludków. Od razu mówię – kontrakt mam podpisany do 2035 roku i żadnych transferów nie biorę pod uwagę. Gram w jednym klubie w którym chce zostać LEGENDĄ.

A teraz do rzeczy co u mnie. Powiem wam, że fajnie tu jest. Pan Łukasz to ciekawy człowiek, zabawny, radosny, ale przede wszystkim rozumie psy, szczególnie moje potrzeby. Choć nie ukrywam daje mu w kość, bo facet nie może mieć łatwo, prawda dziewczyny?

Codziennie rano razem się budzimy, a raczej ja go budzę. Skaczę po nim, liże po twarzy, podgryzam po zadku, a jak wyjdziemy z pokoju zawsze uprawiamy jogging (wcześniej sprawdzenie co słychać u kuwety kota Maćka, oraz w jego misce, a także czy w salonie ktoś je). Pan Łukasz też biega – myśli, że będzie szybszy ode mnie. Marzenie ściętej głowy, prawda dziewczyny? Ogólnie, śmieszny z niego człowieczek, mówię wam.

Ale jest cudowny. Dba o mnie. Codziennie po spacerku sprawdza czy nie mam kleszczy, po mizia po brzuszku, kupuje fajnie logiczne (zbyt proste dla mnie) zabawki logiczne i każe się edukować, bo uważa, że każda dziewczyna musi być cud miód malina – dobrze wyedukowana.

Najlepsze są spacery na których spotykam wielu kumpli – ptaszki, bażanty, zające, a ostatnio nawet dzik. Ludzie są też fajne, tylko nie wiem dlaczego krzyczą jak po nich skaczę… Przecież ja ich kocham. Pan Łukasz uważa, że jestem najszybszą sunią na świecie. I skoczną (skaczę z czwartego stopnia schodów jak Małysz). Dlatego uczymy się dogfrisbie. Ale nie będziemy startować w jakiś konkursach, bo tu liczy się dobra wspólna zabawa.

Ze zdrówkiem – pani lekarz od strzykawki rzekła, że zdrowie jak koń. Widziałam ostatnio konia i się nie zgadzam, bo to pies. Niestety nie mogę jeść chlebka i zbóż (a tak lubię!!!!) bo wszystko mnie potem swędzi. Ale Pan Łukasz dba i wydaje kasę, bo facet bez kasy to nie facet, musi wydawać na kobietę. Prawda dziewczyny?

Najbardziej lubię wieczory, bo wtedy mogę położyć pysk na klacie pana Łukasz, a jego serduszka tak śmiesznie bimba… Mówię wam.

Ej, słuchajcie, a te ludki to dziwne jednak… jak mnie spotykają na spacerach, to mówią, że jestem szczeniakiem… A ja duża już jestem i ważę 23 kg.

Jedynie czego nie lubię to się nudzić. Szczekam, skomlę, i podgryzam zadek pana Łukasza. Pan Łukasz mówi, że musi popracować, ale moje zdanie jest ważniejsze, ja chce się bawić i poznawać świat. Prawda dziewczyny, że nasze zdanie jest ważniejsze?

Ale przyznam, że pan Łukasz jest konsekwentny i cierpliwy, a to najważniejsze w byciu mężczyzną, prawda dziewczyny?

Pozdrawiam i będę się odzywać.
Tina

Poprzednie wpisy:
Tina 9-miesięczna labradorka – w nowym domu tymczasowym z opcją domu stałego
Tina 9-miesięczna labradorka – ostatnie chwile w domu tymczasowym
Tina miała się źle zachowywać… okazało się, że jest prawie wzorową sunią
9 miesięcy – zdrowa sunia ma iść do piachu… sunia bezpieczna w domu tymczasowym ♥
9 miesięcy – zdrowa sunia ma iść do piachu… Potrzebny na Cito dom tymczasowy

Labradorka Tina Labradorka Tina Labradorka Tina Labradorka Tina Labradorka Tina Labradorka Tina Labradorka Tina

2 thoughts on “List od szczęśliwej Tinki”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.