Niedługo minie rok od kiedy znalazłem się w nowym domu

Labrador Piorun

Piorun z koleżanką Zarą – również adoptynką.

Wieści od Piorunka…

Co się u mnie zmieniło? Chyba wszystko. Gdy rok temu moja nowa rodzina przyjechała po nie ochoczo wskoczyłem do samochodu i wybrałem się w wielogodzinną podróż do nowego nieznanego mi dotychczas życia. Pierwsze wrażenia były dobre jechaliśmy bardzo długo, bo trasa liczyła ponad 300 km, więc nawet sobie przysnąłem w aucie. Gdy w końcu wysiadłem z auta spotkałem na swojej drodze dwa małe psy, z którymi nie przypadliśmy sobie do gustu, a co się później okazało staliśmy się sąsiadami… gdyby było tego mało, okazało się, że mieszkam na pierwszym piętrze, a nie potrafię chodzić po schodach i wcale nie mam ochoty się nauczyć.

Pierwszej nocy kręciłem się, nie mogłem spać, skakałem na drzwi wejściowe. Rodzinka przygotowała miejsce do spania, ale nie rozumiałem dlaczego mam oddzielne posłanie tylko dla mnie. Gdy wyszedłem na pierwszy spacer nie potrafiłem iść na smyczy, dużo zapachów, szarpiący mnie mój nowy pan i na około pełno czworonogów. Małych, dużych, kotów, przechodniów, aut. Bałem się wszystkiego, a mój strach potrafiłem pokazać agresją. Szczekałem, wyrywałem się ze smyczy, warczałem. Pewnego dnia wyrwałem się z mojego domu niepostrzeżenie i na klatce schodowej zaatakowałem mojego małego sąsiada, bardzo dotkliwie, że walczył o życie. Na szczęście udało się go uratować.

Co na to moja nowa rodzinka. Nie mieli ze mną łatwo. Mimo, że nie byłem ich pierwszym czworonogiem, nie pierwszym wyadoptowanym labem to rozkładali ręce. Była wielka złość na mnie, strach co dalej, nawet myśleli o tym, żeby się mnie pozbyć. Ale mój nowy pan dał mi ultimatum, albo się zmienimy – albo szukamy nowego domu. Wiedziałem, że muszę tą szanse wykorzystać. Wtedy zaczęła się nasza wspólna praca. Nie obyło się bez pomocy behawiorysty, który przetłumaczył mojej rodzinie moje zachowanie. Zrozumieli, że zachowuję się tak, ponieważ inaczej nie potrafię. Naszą wspólną pracę rozpoczęliśmy od spacerów i nauki chodzenia na smyczy. Następnie próbowaliśmy nauczyć się ignorować przechodniów, inne psy, auta itp. Podczas nauki silnie związałem się z moim panem, nauczyłem się nowych sztuczek, zabaw w szukanie zagubionych przedmiotów. Takie ćwiczenia sprawiają mi ogromną radość. Czuję, że rozwijam swoje umiejętności i nadrabiam stracony czas. A co dla mnie ważne, nauczyłem się kilku zasad, których przestrzegamy w domu, co pomaga mi zachować spokój, bo wiem jak mam się zachować i czego mogę się spodziewać.

Bardzo pokochałem moją rodzinę i zaznałem wewnętrznego spokoju. Jestem bardzo wdzięczny za to, że dali mi szansę i okazali wiele cierpliwości. Mam trochę psich przyjaciół, skończyłem szkolenie, na którym zdobyłem nowe psie znajomości i nauczyłem się fajnych sztuczek.

Dalej nie lubię wszystkich psów, zdarza mi się szczeknąć na napotkanych czworonogów, ale szybko przywołany do porządku jestem grzeczny. Wierzę, że potrzeba mi trochę czasu, żeby całkowicie zmienić moje nawyki, przecież w moim nowym życiu jestem dopiero rok, a poprzednie lata wyglądały inaczej.

Zapraszamy na film:

Poprzedni wpis:
List od Piorunka
Trzyletni Piorunek do adopcji (+film) – nieaktualne

Labrador Piorun Labrador Piorun Labrador Piorun Labrador Piorun Labrador Piorun

6 thoughts on “Niedługo minie rok od kiedy znalazłem się w nowym domu”

  1. Super! Też mamy labka z adopcji, bardzo go kochamy, gdyż najwierniejszym przyjacielem człowieka jest pies! Trzymaj się brachu! Dużo szczęścia i radości dla ciebie i twoich opiekunów. Pozdrawia Boni z rodziną. ?

  2. Miło usłyszeć, że przy problematycznym zwierzaku sięgamy po pomoc specjalisty w zachowaniach zwierząt. To niezwykle ważna i skuteczna pomoc. Nie bójmy się jej.

    Apel do wszystkich:

    Większość niewłaściwych zachowań: agresja, zaborczość, uciążliwe ujadanie, dominacja, niszczenie mebli i milion innych wynika z niewłaściwych wzorców. Wszystkie one mogą ulec korekcie przy właściwym pokierowaniu…właściciela (piesek to ta łatwiejsza część:)). Wymaga to od nas sporych nakładów pracy a przede wszystkim cierpliwości. Aby to łatwiej zobrazować wystarczy sobie wyobrazić, że większość zachowań może wynikać zwyczajnie ze strachu lub złego ukierunkowania go. Agresywny Chihuahua ujadający i rzucający się na duże rasy nie jest przekonany o swojej przewadze fizycznej bo takiej przecież nie posiada ale w ten sposób próbuje nadać swojemu lękowi formę obronną.
    Gdy pies jest agresywny wobec innych czworonogów tylko właściwa relacja z właścicielem jest w stanie to zmienić. Bo to on ma zdolność przekierować uwagę psa na inne tory. Bo to jest najważniejsze nabycie zdolności by piesek potrafił skupić na nas swoją uwagę. Osiąga się to różnymi sposobami motywacyjnymi w zależności od temperamentu psa. Bo pieski tak jak i ludzie mają temperament. Jest to genetyczna spuścizna, nie nabywają go w trakcie życia. Nie ma złego ani dobrego temperamentu!!! To są tylko poziomy cech takich jak: aktywność, reaktywność emocjonalna, wrażliwość sensoryczna, wytrzymałość, żwawość i perseweratywność.
    To on oraz dotychczasowe środowisko w jakim się piesek wychował kształtują jego zachowanie. Większość złych nawyków wynika ze złego wychowania, złych wzorców i z niewłaściwego pokierowania ich temperamentem. Pamiętajmy pieski nie rodzą się złe a gdy już takie się staną przy środowiska udziale to większość zachowań możemy skorygować.

    Pozdrawiam również w imieniu moich psiurów Hathor i Hery i przesyłamy Wam gorący doping?

    Maja

  3. Super 🙂 Piorunek nie jest już podwórkowym stróżem , dużo się nauczył , może chodzić na spacery w mieście znalazł szczęśliwy dom i ma dużo psich przyjaciół !

  4. Super wiadomość. Wspaniale , że Państwo się nie poddali, dali szansę psiakowi. Ja tez mam takiego narwańca, ( mix -kundelek, wielkości labka). hmm. pierwsze pół roku był horror. , a w domku była też sunia labek-adoptynka. Psiaki się dogadywały. ale z innymi bywało różnie, do tej pory jest różnie, ale już wiemy co i jak. Spajk to teraz prawie psi anioł. Wszystkiego dobrego, pozdrawiamy Ela i Spajki. (adoptynki już nie ma z nami …)

  5. „Pioruńsko” ciekawa relacja z filmem i fotkami.
    Szczęśliwa mordeczka biszkopcika.
    Choć na początku nie było sielanki, to teraz zbieracie Państwo żniwo swojego zaangażowania, wyrozumiałości i cierpliwości. ??
    Jakie to ważne w adopcji do jakiego Domu trafia podopieczny
    labradory.org
    Gratuluję wytrwałości w wyprowadzaniu Pioruna „na prostą”
    i życzę wszystkiego dobrego całej Rodzinie.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.