Kruszynka odeszła…

Niestety nie udało się…


Mała miała szanse nieduże. Wydana bez szczepień, bez książeczki… trzymana w hodowli w klatce po królikach… zarażona parwowirozą. Zrobiliśmy wszystko co było można, zostały nawet sprowadzone specjalne leki z zagranicy… Prześliczna czarna kruszynka przyszła do nas z wyrokiem…


Kolejny tydzień przyniósł kolejne złe wieści… Mamy pod opieką 6-tygodniową, prześliczną, bezbronną i… niestety chorą na parwowirozę kruszynkę. Wdrożone jest leczenie, ale już na ten moment wiemy, że sami nie poradzimy sobie z jego kosztami. Końcówka roku jest przerażająca – tak często trafiają pod naszą opiekę schorowane staruszki i psiaki w złym stanie z interwencji… Nasze środki nie są wystarczające, żeby pokryć wszystkie wydatki. Po raz kolejny musimy zatem zwrócić się do Was z prośbą o pomoc i wsparcie ratowania tego biedactwa.

Maleństwo zostało wyrwane z piekielnego miejsca wraz ze swoją mamą. Obie były uratowane, bezpieczne i zaopiekowane – wspaniały początek nowej drogi. Niestety, szczęście trwało zbyt krótko. Mała nagle zachorowała, diagnoza: PARWOWIROZA. Każdy, nawet laik, ma z tą chorobą od razu złe skojarzenia – niestety słusznie, bo parwowiroza często kończy się u młodych psów śmiercią. Maleństwo przebywa obecnie w całodobowej klinice w Krakowie. Podano jej czeską surowicę, dostaje antybiotyki, leki przeciwwymiotne i kroplówki. Rokowanie jest… bardzo ostrożne. Gdyby udało się zastopować wymioty i biegunkę, to można mieć jeszcze nadzieję. Póki co pozostaje jedynie czekać i najmocniej jak się da trzymać kciuki za tę bezbronną kruszynkę. I liczyć na cud.

Serce pęka wszystkim na widok tak cierpiącego maleństwa. Zwracamy się z ogromną prośbą o finansowe wsparcie jego leczenia. Jednocześnie jesteśmy zobowiązani zaznaczyć, że nie jesteśmy na ten moment dać żadnej gwarancji, że kruszynka wygra tę walkę. Ale walczyć będziemy, bo jesteśmy jej winni szansę na życie – jako dobrzy ludzie, skoro źli ludzie zgotowali jej i jej mamie taki los.

Kruszynka w potrzebieKruszynka w potrzebie Kruszynka w potrzebieKruszynka w potrzebie

9 thoughts on “Kruszynka odeszła…”

  1. Poszły pieniążki. Trzymajcie się mocno i nie poddawajcie!!! Mój labek zachorował jak był mały na koronawirozę. Dzięki naszego uporowi i nie wyrażeniu zgody na uśpienie, udało ją się uratować. Była z nami 11 lat. Fakt, koszt duży gdyż wydaliśmy wtedy ponad 2000 zł ale było warto !!

  2. Nam również udało się wyleczyć labka.. Miał parwowirozę, koranowirozę i dodatkowo robaki- brzuch wzdęty jak balonik:(. Żeby nie było była kupiona w legalnej hodowli , bardzo znanej , nie chcieliśmy oszczędzać a jak widać i to nie chroni od choroby. Leczyliśmy ją 3 miesiące, ale mała się nie poddała i obecnie ma już 6 lat. Nie miała dzieciństwa ale teraz żyje. Mam nadzieję, że Wasza malutka będzie też miała taką siłę walki i organizm da radę:)

  3. Tak przykro… Całe życie było przed nią…Zrobiliście wszystko co mogliście..Nie zawsze da się uratować każdego pieska.. Mam nadzieję że mama czuje się dobrze… Biegaj malutka szczęśliwa i bez bólu:( Dużo ludzi trzymało za Ciebie kciuki… A Ty pseuduchu pamiętaj że kara dosięgnie każdego jeśli nie w tym to w następnym życiu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.