Lalunia obecnie Pixi – Anioł, który mieszkał na łańcuchu…

Labradorki Pixi i Tequila

W domu tymczasowym, docelowo stałym. Dziennik Pixi/Laluni.

01.07.2017

Dzień w którym zmieni się moje życie…
Rano wstałam i czułam, że coś się dzieje… jeszcze w piątek ciocia Ania powtarzała mi cały czas, że przyjadą po mnie nowi rodzice. Rodzice, którzy pokochali mnie od momentu kiedy tylko zrobiło się o mnie głośno w internecie.
Wiele ludzi było zaskoczonych sytuacją, w której byłam. Jak sobie radziłam w takich warunkach, jak przeżyłam.
Jest to dla mnie trudny temat, chciałabym zapomnieć o tym wszystkim…
Przyszedł czas kiedy zjawili się nowi rodzice. Przyjechali… wycałowali, wyprzytulali – chyba mnie pokochali!
Nie bez powodu ludzie mówię, że można zakochać się od pierwszego wejrzenia.
Chyba jestem żywym przykładem, że tak jest.
W pierwszej chwili pojawiało się mnóstwo pytań: Gdzie? Daleko? Będę miała rodzeństwo? Będzie woda i jedzonko? Czy będę w końcu kochana?
Wsiadłam pierwsza do samochodu chętna do podróży.
Mamunia usiadła obok mnie opowiadając jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień.
Byłam troszkę zestresowana bo tak naprawdę nie wiedziałam gdzie jadę, czy będzie mi tam dobrze, czy nie spotka mnie znów taka tragedia…
Czy nowi rodzice dadzą mi dużo miłości. Ale z każdą sekundą byłam spokojniejsza.
Zrobiłam dobre wrażenie, bo byłam grzeczna w samochodzie. Chciałam się pokazać z jak najlepszej strony.
Nowa mamusia ciągle mnie głaskała, ciągle powtarzała, że już będzie dobrze, że nie muszę się niczego obawiać. Dadzą mi wszystko to czego potrzebuję najbardziej: miłość i bezpieczeństwo.
Mamusia razem z tatusiem ciągle mnie głaskali, mówili do mnie, opowiadali o domu, domu w którym będę mieszkać. Nowym życiu, nowym domu.
Podczas podróży padały propozycję jak mnie nazwać. Tatuś razem z mamusią rzucali mnóstwo imion! Megi, Nelcia, Dixa. W końcu narodził się pomysł na imię: Pixi.
Podoba mi się! Mam nowy dom, nowe życie i nowe imię.
Tatuś podczas jazdy wspomniał, że poznam moją kuzynkę Gapę i kuzyna Kapselka- dwa amstafy.
Muszę Wam powiedzieć, że Kapsel chyba się we mnie zakochał! Ciągle całował mnie po uszku, siedział obok mnie! Po paru chwilach odpoczynku ruszaliśmy w drogę. Dość długą drogę bo z Warszawy aż na Śląsk – do Bytomia.
Odwiedziłam jeszcze drugich kuzynów: Lolę i Amika- dwa teriery irlandzkie.
Jestem zaskoczona, że tyle psiaków ma swój kochający dom.
Czyli są ludzie którzy mają dobre serca i mogą dać tak wiele dla psiaków takich jak ja.
Każdy jest zachwycony moją energią mimo że moje życie nie należało do łatwych.
Dojechaliśmy na miejsce. Byłam zmęczona podróżą. Nagle moim oczom ukazała się JA, tylko jakby bardziej grubsza (mam nadzieję, siostra nie pogniewa się za to określenie!) i czarna. Ale jak to! Nosz psia mać! Kropla w kroplę! Tylko tak naprawdę każda z nas z innego świata.
Ona – widać szczęśliwa, najedzona i zdrowa. Ja – zmęczona, z główką pełną obawy, przestraszona co będzie dalej, z bagażem nieciekawych doświadczeń.
No więc my jako osobniki czterołape, ogoniaste i lubujące w zabawach węchowych, postanowiłyśmy się obwąchać z każdej strony i po takim przywitaniu zabrałyśmy się na zabawę w ganianego.
Dostałyśmy obydwie jedzonko, ja ze względu na moje przeżycia bałam się bardzo, że ktoś przyjdzie i zabierze mi jedzenie. Bardzo się tego boję dlatego staram się zjeść jak najszybciej aby brzuszek był pełny.
Rodzice ciągle powtarzają, że nie mam się czego obawiać, że zawsze dostanę jedzonko i świeżą wodę.
Tatuś zrobił okład na brzuszek. Moje cycuszki jeszcze się nie wygoiły, ale już czuję się lepiej.
Zmęczona poszłam spać w nowym domku ciekawa jutra i pełna myśli.


02-07-2017

Niedziela. Dzisiaj spałam z tatą. Spałam bardzo czujnie, obawiając się każdego dźwięku, bo wszystko jest jeszcze dla mnie nowe.
Wstałam dość wcześnie, bo szkoda dnia na lenistwo, a bardzo chętnie poznałabym te wszystkie nowości. Zjadłam z siostrzyczką śniadanko i nadstawiałyśmy uszy. Już wiem co w trawie piszczy! Usłyszałam słowo „spacer”. Tatuś powtarza, że rewelacyjnie chodzę na smyczy.
Po powrocie tatuś zrobił okład na moje piersiątka, żeby się szybko goiło.
Dziadziuś robił obiadek – dostałam przepyszną marchewkę!
Później każdy zasiadł do stołu i co zaskoczyło mnie najbardziej, że i my dostałyśmy obiadek!
Nie musiałam obawiać się jak dotrwam do wieczora czy jeszcze dostanę coś do zjedzenia.
Miska z wodą ciągle pełna i systematyczne porcje jedzenia. Jeszcze obawiam się, że ktoś mi to wszystko zabierze…
Jem jeszcze łapczywie, ale mamusia pracuje nade mną! Uczy mnie nowych rzeczy, a że jestem mądrą dziewczynką bardzo mnie chwalą!
Wszyscy mnie wkoło chwalą: że piękna, że taka wesoła.
Miałam dzisiaj małą kłótnię z siostrą. Rodzice od razu porozstawiali nas po kątach…
Tatuś przeprowadził z nami poważną rozmowę.
Popołudniu wyszło słonko, zrobiło się cieplutko i mogłam pomoczyć sobie nóżki w maleńkim baseniku. Mamusia mówi, że Tequilka często się kąpie jak jest ciepło i że jak będzie już ze mną wszystko dobrze zabiorą nas nad jeziorko.
Siostrunia opowiadała mi że uwielbia pływać i powiedziała że i ja polubię!
Dlatego uciekam szybciutko i wracam do zabawy!
Odezwę się do Was


Sunia zamieszkała w Bytomiu w domu który będzie jej docelowym domem.

Poprzednie wpisy:
Lalunia – Anioł, który na łańcuchu mieszkał w lodówce…
Labradorka na łańcuchu mieszkała w lodówce!

Labradorka Pixi Labradorka PixiLabradorka PixiLabradorki Pixi i Tequila Labradorka PixiLabradorki Pixi i TequilaLabradorka Pixi

5 thoughts on “Lalunia obecnie Pixi – Anioł, który mieszkał na łańcuchu…”

  1. Widać że Pixi znalazła cudowną i kochająca rodzinę:) Oby więcej takich historii..Słodkiego miłego życia kochana

  2. Fantastyczna opowieść. Rewelacyjne wieści.
    Jesteście Wspaniałymi Ludźmi ?
    Niech miłość w Waszym Stadzie rozkwita.
    Powodzenia na dłuuuugie lata !!!

  3. Kochani powiedzcie Pixi, że obaj jej synkowie zamieszkali w Warszawie?Każdy w innej,ale równie cudownej Rodzinie?

  4. Az sie poplakalam… cudowne zakonczenie paskudnej historii i poczatek nowego, wspanialego zycia!!!! Buziaki dla Pixi no i Siostry tez, zeby byla cierpliwa! A dla Rodzicow wielkie brawa!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *