Mila – drogocenny klejnot zamieniony na maszynkę do rodzenia szczeniąt…

Mila z pseudohodowli

Mila to piękna brunetka, z oceny weterynaryjnej wynika, że ma około 3 – 4 lat, jej organizm zaś jest wyeksploatowany do granic możliwości. Ta urocza, choć zakompleksiona bardzo dziewczynka niemal całe swoje życie spędziła na rodzeniu, karmieniu i niańczeniu szczeniąt, w zamian otrzymując jedynie ochłapy, brudny i zimny kojec oraz karzącą rękę człowieka.

Czytaj dalej Mila – drogocenny klejnot zamieniony na maszynkę do rodzenia szczeniąt…

Bleki – brunet z charakterem

Bleki czeka na swój dom

Ten czarny przystojniak to jeszcze młoda generacja prawie – labradorów. Weterynarze ocenili Go na około 3 lata, tymczasem opiekunowie w hoteliku, w którym psiak przebywa, dają Mu najwyżej 1,5 roku. Wiekowa prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, co nie zmienia faktu, że chłopiec jest młody i wymaga czułej opieki oraz równie czułej konsekwencji wychowawczej.

Czytaj dalej Bleki – brunet z charakterem

Biszkopt to 5 – letni blondyn, terytorialista, któremu życie nie szczędziło kopniaków i zawiedzionych nadziei…

Biszkopt czeka na dom

Biszkopt to uparty i dominujący samiec w typie labradora, któremu się wydaje, że najwłaściwszą reakcją na podchodzących obcych ludzi jest zaprezentowanie pokaźnego garnituru uzębienia, zaś w sytuacjach stresowych wykorzystywanie owych potężnych ząbków do ugryzień. Pies już kilkakrotnie miał nadzieję na własny dom, niestety za każdym razem tę nadzieję tracił w momencie kolejnego powrotu za schroniskowe kraty. Chłopiec jest bardzo nieufny, na jego przyjaźń człowiek musi zapracować, wiele czasu należy poświęcić, aby psiunio dał się namówić na drapanie po brzuszku i tarzanie po trawie w towarzystwie opiekuna. Kiedy jednak już Biszkopt dobrze pozna człowieka i się z nim oswoi, jego przyjaźń stanie się cenniejsza od brylantów – zyskamy wspaniałego, pogodnego i żywiołowego towarzysza na dobre i na złe. Czytaj dalej Biszkopt to 5 – letni blondyn, terytorialista, któremu życie nie szczędziło kopniaków i zawiedzionych nadziei…