Dziękujemy Pani Agnieszce za instrukcje.
Od ponad roku jesteśmy właścicielami niewidomego labka Tośka. Psiak wzrok w jednym oku stracił w wyniku nieleczonej jaskry a drugie zostało wybite przez jakiegoś „dobrego człowieka”.
Tosiek w naszym domu pojawił się w tak ekspresowym tempie, że nie mieliśmy czasu na zastanawianie się czy i jak damy sobie radę ze ślepotkiem. Okazało się, że życie pod jednym dachem z niewidomym psem nie jest wcale takim wyzwaniem. Tosiek bardzo szybko zapamiętał rozkład mieszkania i na chwilę obecną porusza się po nim „na pamięć”. Oczywiście zdarzają się chwile, że wpadnie na ścianę bądź jakiś mebel ale nie są one aż tak częste. W przypadku awaryjnego wyjścia na siku potrafi bezbłędnie trafić pod drzwi wyjściowe co jest znakiem, że pora na spacer.
Będąc opiekunem niewidomego psa trzeba pamiętać aby w mieszkaniu nie przeprowadzać zbyt często zmian w ustawieniu mebli. Niech psie miski, legowisko mają swoje stałe miejsce. Kanty mebli – w naszym przypadku to tylko niski metalowy stolik ze szklanym blatem – można zabezpieczyć piankowymi taśmami jak na zdjęciu. Jeżeli mamy dzieci pamiętajmy aby zabawki nie leżały na podłodze.
Na spacerach nie spuszczajmy psa ze smyczy chyba, że teren jest ogrodzony i pies zna topografię. Unikajmy miejsc gdzie jest dużo nierówności terenu, krzaków, ostrych przedmiotów, które mogą skaleczyć psa lub co gorsza uszkodzić gałkę oczną. Dla mnie najlepiej na spacerach sprawdza się krótsza smycz plus szelki dzięki czemu mogę łatwiej „nawigować” psem. Przy pokonywaniu krawężników lekko podnoszę smycz do góry co dla Tośka jest znakiem, że kopytka trzeba podnieść w górę:)
Zachęcajmy psa do zabawy. Możemy wykorzystać do tego zabawki wydające dźwięki, oraz te do których można włożyć psie smaczki. Co jak co ale węch i słuch mają one genialny:)
Pamiętajmy o tym, że niewidomy pies nie do końca orientuje się co wokół niego się dzieje. Unikajmy gwałtownych ruchów, hałasu, mówmy do psa, wołajmy go po imieniu, podchodźmy do niego wolno. Niech ma czas na nauczenie się nas a my jego.
W przypadku niewidomego psa dobrze jest co 2-3 miesiące wybrać się na wizytę kontrolną do psiego okulisty chyba, że zaobserwujemy coś co nas zaniepokoi np. przymknięcie oka, łzawienie, częste pocieranie łapą okolic gałki ocznej etc.
Takie psiaki mają ogromne pokłady miłości, lubią być głaskane, miziane za właścicielem potrafią chodzić krok w krok. Potrzeba naprawdę niewiele czasy aby stały się pełnoprawnymi członkami rodziny. Tosiek jeździ z nami prawie wszędzie i wzbudza powszechne zainteresowanie. Na „dzielni” jesteśmy znani jako ci od tego niewidomego labka:) Tosiek ma swoich kumpli Bumcyśka i Ździśka których potrafi „zobaczyć” nosem z odległości kilkunastu metrów a potem jest taka zabawa, że aż ludzie przystają:)
Powinnam jeszcze nadmienić, że nasz Busiek ma coś około 13 może więcej lat i tak naprawdę to jest na finiszu swojego psiego życia dlatego zależy nam aby było ono jak najlepsze.
Powodzenia 🙂


Poprzednie wpisy:
Dino – w domu tymczasowym w Warszawie
Dino – czekał na śmierć – w domu tymczasowym w Warszawie
Dino – czekał na śmierć (+filmy)





Wspaniała , empatyczna rodzina?
Tylko tyle i aż tyle <3
Bezcenne przeczytać taką ” instrukcje obsługi”.
Dziękujemy wspaniałej rodzinie za danie szansy na dom starszemu psiakowi i to jeszcze niewidomemu ….że jego końcówka psiego życia będzie szczęśliwa
Powiem o tym tośkowi kiedy będzie nam strzelał focha na spacerze jak ma z nami dobrze 🙂
Kazda historia adopciaka jest wzruszajaca, ale Wasza, to bije reszte na glowe! Czesto spontaniczne decyzje sa najlepsze! Mysle, ze jakos „wielce” nie trzeba bylo przygotowan, to po prostu dzieje sie z automatu. Ktorys z domownikow ma problem-trzeba mu ulatwic, tak po prostu:-) bez liczenia wydatkow czy zachodu… uwielbiam Was, super Rodzinka, oby w takim skladzie jak najdluzej!
Oby 🙂 Kiedy jednak zaczynam przeglądać internet to takich bidulek jak nasz Tosio jest od groma:( Serce pęka!
Mowi sie, ze nie mozna uratowac wszystkich psow z calego swiata, ale mozna zmienic caly swiat dla jednego psa… czy jakos tak:-) jest cala masa sposobow, zeby pomoc biedaczkom, mozna zostac domem tymczasowym (chociaz mi dopiero serce by peklo, jakbym miala oddac psiaka, nawet do najbardziej kochajacego domu! 🙂 ), mozna udzielac sie w schronisku, czasem isc na spacer z takimi biedaczkami… ech, az sie plakac chce, wiec lepiej za duzo nie myslec, tylko cieszyc sie z naszych „potworow” 😉
prawda
Ciężkie jest mieć psiaka nie wiadomego mam sama od 2tyg przez cukrzyce stracił wzrok.koszta operacji 6tys ??po mału sobie daje radę najgorsze pocztki owszem wszędzie za nami ciężko jest patrzeć jak nie widzi ale radzi sobie