Chora Masza bardzo prosi o pomoc – wyadoptowana

Labradorka Masza
Masza została na stałe w domu tymczasowym. Nasza Maszeńka – labradorka tylko do kochania.

Maszeńka jest we wspaniałym domu tymczasowym, który jako jedyny zgłosił się do opieki na sunią. Państwo nie bali się, że ktoś się zarazi, są tam też dzieci i inne zwierzęta.

Tak było:Labradorka Masza

Obecnie Masza wygląda wspaniale, prawie nie widać poprzednich zmian chorobowych. Okupione to zostało długotrwałym i kosztownym leczeniem. Obecnie Maszy nie podajemy żadnych leków. Jest przerwa ponieważ czeka na testy alergologiczne, które będą około 15 stycznia. Testy są bardzo kosztowne i dlatego liczymy na Waszą pomoc. W trakcie tej przerwy, niestety, powracają objawy chorobowe.

Państwo z domu tymczasowego bardzo pokochali Maszeńkę. Chcieliby, aby została u nich na stałe. Jednak nie wiedzą czy  podołają finansowo, bo dalej nie rozstrzygnięta jest przyczyna choroby labradorki.Jest duże prawdopodobieństwo, że Maszę trzeba będzie leczyć do końca jej życia. My również chcielibyśmy aby Masza została w domu gdzie ją kochają. Pomóżcie zostać jej tam na zawsze.

Poprzednie wpisy:
Chora Masza strasznie cierpi… kolejne uaktualnienie
Masza, sunia z ubytkami sierści marznie w schronisku. Kto ją przygarnie?
Chora Masza strasznie cierpi…
Chora Masza strasznie cierpi… uaktualnienie

Wszystkich, którzy chcą pomóc Maszy  i doprowadzić do końca leczenia prosimy o pomoc finansową.

KONTO DO WPŁAT
FUNDACJA PRZYJACIELE CZTERECH ŁAP
ROKITNO 2
74-304 NOWOGRÓDEK POMORSKI
paypal: fundacja@przyjacieleczterechlap.pl
39144011850000000017295136
z dopiskiem: Labradorka Masza

Labradorka MaszaLabradorka MaszaLabradorka Masza

 

3 thoughts on “Chora Masza bardzo prosi o pomoc – wyadoptowana”

    1. W czasie głębokiego leczenia wahało się to w granicach 300-500 zł. Testy alergologiczne: alergia środowiskowa 210 zł, roztocza, pyłki, grzyby, pchły 250 zł, sezonowe (pyłki) 250 zł, alergia pokarmowa 420 zł.

  1. Mamy Goldenkę z Aurei. Antonina zaczęła się intensywnie drapać, na skórze pojawiał się strup, który suka drapała i robiła się rana. Po drugiej ranie szybka wizyta u weta. Podejrzenie padło na kurczaki wszechobecne w karmach. Testujemy karmę z królikiem i na razie OK. Świąd ustał, nie mamy nowych ran. Może warto spróbować? Trzymamy kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *