Leon, czyli 40 kilogramów czekolady… (+film)

Labrador Leon

Bardzo wesoły list od Leosia (Badiego).

Czołem wszystkim!

To ja Leon, z domu Badi. Nowy dom, nowe imię, nowe życie. Co ja Wam mogę powiedzieć… minęły dwa tygodnie odkąd zamieszkałem z moją nową rodziną.

Moi starsi mówią, że jestem ich ponad 40 kilogramowym maleństwem albo, że mają 40 kg złota… moim zdaniem czekolady, ale cóż, może ślepi są.

Mam młodszego braciszka Tandzia. Normalnie taki sam jak ja, tylko biszkoptowy! Niezłe z nas ciacha, nie powiem, ale „większe” ze mnie ?, bo młody to roku nawet nie ma. Jak się razem dobierzemy, to chałupa roztrzaskana! ? Mimo tego, że jestem starszy, energii mam dużo więcej. Mam też młodszą siostrę – króliczkę. Ona w domu rządzi, no ale takie życie…

Mam swoją działkę – fajnie można tam pobiegać, ale to nie to samo co w domu, bo tu to chociaż jakieś przeszkody są, zawsze coś stuknie, puknie, spadnie…

Znam weterynarza, w sumie to wujka Michała. Spoko gość, ale wyciął mi jajka. Wyobrażacie to sobie? W domu młody, same baby i ja bez jajek, to dopiero ekipa. Wuja od razu też wypłukał mi uszka, bo mama mówiła, że mi się na miodek się zbiera. Nienawidzę zastrzyków, boje się i uciekam, bo mój duży tyłeczek jest bardzo delikatny ?.

Uwielbiam jeździć samochodem! Pierwszą kąpiel pod prysznicem przeżyłem, ale więcej mnie tam nie dostaną. Boję się jak diabli! Chyba wolałbym się wysmarować szamponem i wystawić na deszcz.

Czułości lubiłem zawsze, ale teraz nauczyłem się dawać buziaki na komendę. Umiem też siad, ale nie wszystko od razu. Jestem ogromnym przytulasem i prawdziwym kanapowcem. Kładę się na jednym łóżku, budzę się na drugim. Przynoszę tez laczki. No dobra… jednego. Mają ręce, drugiego sami sobie znajdą. Podaję smycz, a na spacer mógłbym chodzić 10 razy dziennie. Wyścig do drzwi zawsze wygrywam i nic się przede mną nie ukryje, bo mamy taką spółkę z Tandziem – ja umiem drzwi otworzyć a on zamknąć.

Lubie sobie dobrze zjeść. W pierwszym dniu u mojej rodzinki ukradłem dwa kotlety. Ale spoko, podzieliłem się z małym. Tylko teraz już nic na blatach nie mają, a nad lodówką dopiero pracuję ?. W sumie to tata dobrze gotuje, ale wyjeżdża do pracy daleko, żeby zarobić na moje i Tandzia przyjemności, wiec muszę się pocieszać tym, co dziewczyny przygotują i swoją karmą.

Kocham mojego młodszego brata. Opiekuję się nim, zostawiam mu jedzenie, chce go wyprowadzać na spacer, zaczepiam go zabawkami. Szybko się dogadaliśmy.

Choć bywam nieznośny i prawią mi kazania, to wiem, że kochają mnie najmocniej. Jestem adopciakiem, nikt nie wie co przeszedłem. Zaczynam nowe życie i życzę wszystkim moim czworonożnym braciom, aby też znaleźli swój dom, swojego człowieka, swoją pełną michę, swoje ciepło i swoje prawdziwe serducho.

Całuje Was mocno swoim wiecznie mokrym pyszczkiem i zimnym nosem,

Leoś

Zapraszamy na film:

Poprzedni wpis:
Badi, piękny, czekoladowy labrador do adopcji – w trakcie procesu adopcyjnego

Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon Labrador LeonLabrador LeonLabrador Leon

Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon Labrador Leon

 

3 thoughts on “Leon, czyli 40 kilogramów czekolady… (+film)”

  1. Hehe, buła i spóła! Super, też mam czekoladę i biszkopta tylko w żeńskiej wersji i chyba nie ma nic cudowniejszego i wesołego niż taka labowa spóła! Nie muszę życzyć najlepszego, bo to macie jak w banku! ?Szkoda, że nie jesteście z Gdańska, moje dziewczyny byłyby zachwycone randką z takimi przystojniakami! ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *