POPROSZĘ KAWĘ, CZEKOLADĘ I BISZKOPTA – Część II

Dwa razy do roku nasze dywany zyskują grubą warstwę „zimowego futra”, wymagającego zbierania odkurzaczem co najmniej dwa razy dziennie. Pieskowe kudełki znajdujemy w zupie, w kotlecie, w lodach waniliowych, nie wspominając o ozdobie na naszych wyjściowych ubraniach. Pora karmienia zawsze wypada godzinę wcześniej, budzik w żołądku labradora ma bowiem tendencję do przyspieszania wprost proporcjonalnie do ilości wydzielających się „głodowych soków trawiennych”.

Czedar i Madera

Podróże z labradorem również są wyzwaniem – nie jest bowiem łatwo zapakować do samochodu wielkości mydelniczki dwóch osób dorosłych, zdarza się, że dwojga dzieci i jeszcze kilkudziesięciu kilogramów pieska. Nie oznacza to oczywiście, że prób podróży nawet nie warto podejmować – wręcz przeciwnie – wakacje w towarzystwie czworonożnego domownika zyskują ogromny urok, poznajemy bowiem nie tylko nowe miejsca, ale także nowych ludzi – miłośników rasy i psów w ogóle.

Bajka

Jeżeli mieszkamy w domku pod miastem i mamy własny ogródek, nie powinniśmy liczyć, że powiesimy na furtce informację „Uwaga! Zły pies!”, a nasz zwierz ją przeczyta i od razu zrozumie, że ma nie wpuszczać na posesję nikogo obcego… Dla labradora każdy człowiek jest potencjalnym kandydatem na przyjaciela, jeżeli zaś trzyma w ręku dodatkowo kawałek kiełbasy lub nawet suchego chleba, pozbądźmy się złudzeń, że nasz pies nie wpuści go za furtkę. Raczej wręcz przeciwnie – od razu powie: „Podziel się ze mną przysmakiem, a potem bierz co chcesz!”. Napis na tabliczce „Uwaga! Groźny pies!” ma sens tylko wówczas, gdy drobniejszymi literkami dopiszemy pod spodem „Zaliże na śmierć!”.

W kontaktach z innymi psami labradory są raczej bardzo przyjacielskie, towarzystwo psich kumpli jest przez nie wykorzystywane do biegania, tarzania się, wspólnego poszukiwania apetycznych śmieci oraz przeciągania się patykiem, piłeczką, czy sznurkiem – szarpakiem. Trudno jednak wykluczyć, że wśród tych najłagodniejszych osobników może trafić się bardziej jadowity egzemplarz, dla którego łydka lub pośladek psiego kolegi tej samej płci stanowić będzie przysmak, cel życia i doskonały deser.

Nie wolno zapominać, iż wrodzone „obciążenie” labradora w postaci jego łagodności, inteligencji i przyjacielskiego charakteru nie jest równoznaczne z pojęciem „psa szkolonego”! Labrador nie jest naturalnie zaprogramowaną nianią dla dzieci.

Kubuś i Madera

Wiktoria i Madera

Pomimo iż dla jedzenia i za jedzenie zrobi niemal wszystko, niemniej jednak w ferworze zabawy jego waga może stanowić zagrożenie dla małego dziecka. To jest pies silny, który powinien umieć chodzić na smyczy, wykonać polecenie „siad”, „leżeć”, „podaj łapę”, „nie ruszaj” i „do nogi”, któremu należy wpoić przekonanie, iż to Jego Pan jest samcem alfa w stadzie, i że są pewne zasady, których zwierzę musi przestrzegać. Ponadprzeciętna inteligencja labradora sprawia, że nasz pupil bardzo szybko przyswaja wiedzę i równie szybko jest w stanie zrobić z niej użytek. Dlatego niezmiernie ważne jest wpajanie psu prawidłowych zachowań i ich bezwzględne egzekwowanie, w przeciwnym razie pies wykorzysta swoją wiedzę i szybko zdominuje nas i nasz dom.

Najlepszą metodą szkoleniową są wzmocnienia pozytywne. Niestety wielu ludzi (których, niekiedy bezsensownie, określa się jako istoty myślące) nadal uważa, iż kolczatka, uderzenie smyczą lub brak posiłku jest jedyną i skuteczną metodą uczenia psa. Nic bardziej zbrodniczego i błędnego – zarówno bowiem labrador, jak i każdy inny pies doskonale rozumie, kiedy i za co przypada mu nagroda w postaci smakołyka, pogłaskania, czy też podrapania po zadku.  Każde natomiast uderzenie, krzyknięcie, czy bolesne ściśnięcie szyi kolczatką będzie rodziło strach, a w konsekwencji nawet agresję, lecz przede wszystkim żal i cierpienie.

CDN…

opracowanie i zdjęcia: E. Frankiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *