
Labradorka o imieniu Penny została nazwana bohaterką po tym, jak bez zastanowienie rzuciła się na pomoc nieprzytomnej kobiecie, która wpadła do rzeki w St. Asap w Północnej Walii.
Labradorka o imieniu Penny została nazwana bohaterką po tym, jak bez zastanowienie rzuciła się na pomoc nieprzytomniej kobiecie, która wpadła do rzeki w St. Asap w Północnej Walii.
Wszystko miało miejsce w 2008 roku, kiedy Penny spacerowała ze swoją Panią Brendą Owen nieopodal rzeki Elwy River. W pewnym momencie opiekunka psa zobaczyła coś dziwnego – na brzegu rzeki znajdował się porzucony wózek inwalidzki.
Brenda, pracownik aresztu śledczego Północnej Walii bardzo szybko zapytała podążającego w jej stronę mężczyznę spacerującego ze swoim psem czy przypadkiem nie wie co mogło się wydarzyć. Niestety nie miał pojęcia. Po chwili oboje odwrócili swoje głowy w stronę rzeki i zobaczyli tam coś przerażającego tj. unoszącą się na powierzchni wody kobietę.
Brenda zaczęła z przerażeniem krzyczeć do kobiety wypowiadając słowa:
„Czy wszystko dobrze kochana”?
Niestety nie uzyskała żadnej odpowiedzi, dlatego też zrozpaczona zawołała do Penny: „przynieś, przynieś!”
Bohaterki pies natychmiastowo rzucił się do rzeki na ratunek tonącej kobiecie.
Brenda wraz z mężczyzną, podbiegła bliżej w stronę rzeki, aby pomóc Penny starającej się wyciągnąć kobietę na brzeg. Gdy udało im się to zrobić, natychmiast rozpoczęli resuscytację.
Po 5 minutach usłyszeli, że kobieta zaczęła oddychać, więc ułożyli ją w bezpiecznej pozycji a następnie zadzwonili po pogotowie, które zabrało ją do pobliskiego szpitala.
Oprac. M. Kościelniak




I jak nie kochać takich bohaterskich labków? Goldeny też tak postępują. Jak ktoś w wodzie się zanurzy, już pędzą ratować. Kochane psiska.
Myślę, że wielu z nas doświadczyło jak oddane potrafią być psy. Moja labradorka Hera postawiła cały dom na nogi o drugiej w nocy, zawzięcie szczekając i szarpiąc mnie bym wstała. Wstałam i wyszłam z nią na krótki spacer myśląc, że to jest przyczyną. Po powrocie sytuacja się powtórzyła. Nic nie pomagało. Byłam po ciężkim dniu pracy i próbowałam ją uspokoić (nawet zignorować)…jednak ona moje próby jej uciszenia ignorowała również. Poddałam się i wstałam. Pijąc szklankę soku poczułam w mieszkaniu ulatniający się gaz. Okazało się, że rozszczelnił się wąż od butli gazowej. Miała wtedy 3 lata. Teraz ma osiem. To zmieniło nasze relacje na zawsze. Ona totalnie ufa mi a ja bezgranicznie jej.
Właśnie ogłaszając wpis o Penny pomyślałem o Waszej historii. Wywołałem wilka z lasu 🙂