Mika i Cookie – nasze adoptynki

Cookie-i-Mika

Kilka wiadomości o Cookie i oczywiście najświeższe o Kalii (teraz Mika)

To niezwykłe, 22 sierpnia mija pierwsza rocznica, od kiedy jest z nami Cookie. Odebraliśmy ją z domu tymczasowego, gdzie Pani Marta i jej mąż wspaniale się nią opiekowali. Biorąc Cookie nie znaliśmy jej historii, wiedzieliśmy jedynie to,
co opowiedziała nam Pani Marta i jej mąż. Właściwie nie było problemu z aklimatyzacją w naszym domu, było kilka wpadek, ale największym zaskoczeniem była informacja po wizycie u weterynarza- Cookie ma guza- podejrzenie rak naczyń krwionośnych. Kilka wizyt, kilkanaście badań, operacja i pobranie wycinków do zbadania, a później stres w oczekiwaniu na wyniki, niektóre nawet pojechały do Berlina, i w końcu wiadomość- wielki sukces- rak okazał się niezłośliwy. Cookie wspaniale wszystko zniosła, nawet chciała prowadzić samochód, co widać na zdjęciu.

Od tego czasu nie było żadnych problemów, spędzamy bardzo dużo czasu z nią, wszędzie nam towarzyszy, lubi długie spacery i wręcz uwielbia jazdę samochodem a nade wszystko pieszczoty.
Nadszedł następny sierpień i jak rok wcześniej, zaadoptowaliśmy następną sunię. Nie wiemy czy to przypadek czy przeznaczenie, ale odebraliśmy ją od Pani również o imieniu Marta mieszkającej na Mazurach. Sunie od samego początku się polubiły i podróż do domu była bez problemów. Nie mieliśmy zamiaru zmieniać imienia, ale ze względu na podobieństwo z mieszkającą u nas już
Cookie (razem reagowały, razem przybiegały) zmieniliśmy je na Mika i jest teraz bez problemu. Pani Marta opowiedziała nam historię Miki, o tym, że miała wypadek samochodowy, po którym miała dwie operacje na tę samą
tylną nogę, jej upodobanie i przyzwyczajenia. Podobnie ja z imieniem, historia się powtórzyła. Wizyta u weterynarza i szok – wstępna opinia jest taka, że trzeba koniecznie sprawdzić operowaną nogę, ale większym zaskoczeniem była informacja, że w drugiej tylnej nodze prawdopodobnie są pozrywane więzadła i trochę chrupią kości.

A poza tym następna niezbyt dobra wiadomość- Mika ma cieczkę, a ostatnią miała w maju, czyli zaledwie trzy miesiące temu,
oczywiście sterylizacja odłożona na później.
Jutro jedziemy na USG kończyn tylnych jak również jamy brzusznej, później również rentgen. Jesteśmy dobrej myśli-
wszystko musi się udać, przed nami jeszcze wiele lat, które planujemy spędzić z Cookie i Miką.
Napiszemy jeszcze o naszych dziewczynach jak tylko będzie więcej konkretnych informacji

Panie Tomaszu, bardzo dziękujemy za informację, za wspaniałą opiekę nad naszymi adoptynkami.

Poprzednie wpisy:
Kalia i Cookie razem
Śliczna Kalia do adopcji

 

Mika, czyż nie jest piękna?mika-czyz-nie-jestem-piekna mika

Cookie wypoczywa: cookie-wypoczywa

Cookie w samochodzie: Cookie-w-samochodzie

4 thoughts on “Mika i Cookie – nasze adoptynki”

  1. Gratulacje dla Państwa:) Śliczne dziewczynki. Życzę dużo zdrowia dla wszystkich:) Ja gdybym nie miała dwóch małych urwisow(dzieci) też bym adoptowala jeszcze jednego labusia:)Powodzenia xxx

  2. Bardzo dziękujemy za miłe słowa:) To cudowne!!! Jesteście Państwo wspaniali.
    Proszę trzymać kciuki za Mikę- bo musi być zdrowa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *