
„Jeśli zapytacie, czy zwariowaliśmy na punkcie naszych psów odpowiemy, że bezwzględnie TAK.”
Upłynęło już kolejno 5 i 3 miesiące odkąd w naszym domu zamieszkały dwa fantastyczne laby. Nasze biszkoptowe szczęścia; dwa razy po 27 kg szczęśliwej góry kłaków, osiem rozbrykanych łap, dwa ogony machające bez przerwy oraz czworo pięknych, bursztynowych oczu wyrażających wszystkie emocje świata, które zmiękczyłyby nawet największych sceptyków wątpiących, czy adopcja dorosłych psów może się udać.
Lizak- leśny uciekinier, który nigdy nie spał.
Pies młody, fantastyczny, radosny, energiczny, pełen wariackich pomysłów. Odkąd zamieszkał z nami, każdy dzień spędzony razem był jeszcze bardziej wariacki niż wcześniej. Lizak to pies, który idealnie wyczuł klimat naszego domu. Spontaniczny i zwariowany. Kochający wszystko i wszystkich. Uwielbiający jak my, wszelkie aktywności. Większości komend z sukcesem nauczył się w pierwszym tygodniu pobytu u nas. Dzięki niemu poznaliśmy najdalsze zakątki naszego lasu. Miłośnik bardzo długich spacerów i polowań. Najlepsze jakie odbył to pogoń za zającem a powrót z nagonieniem na mnie ( ku mojemu przerażeniu) …. lisa. Od tej pory musiał zaprzyjaźnić się z bardzo długą smyczą. Fan zabaw z wszystkim , co tylko można podgryzać i szarpać.
Jednak nawet największe wyczyniane wariactwa i najdłuższe spacery nie powodowały, że Lizak zapadał w głęboki sen. Ten pies był zawsze na czuwaniu; Często kładł się przy drzwiach, czuwając i mając w oczach jakiś niepokój. Może tęsknotę za lasem z którego przecież kiedyś przyszedł … Początkowo często sprawiał wrażenie, jakby nie do końca wierzył, że nasz dom jest jego domem ostatnim, takim prawdziwym domem na zawsze. To wszystko do czasu, kiedy w naszym domu zagościła urocza panienka…
Koni- elegancka dziewczynka w średnim wieku z nienagannymi manierami….. z pseudohodowli.Od pierwszego dnia sprawiała wrażenie, jakby świetnie rozumiała ludzką mowę, znała nawyki i zwyczaje panujące w ludzkim domu. Nie wchodziła na kanapy, nie wymuszała jedzenia. W pieszczotach była nienachalna. Podchodziła po głaski dopiero zaproszona. Od samego początku mimo dotychczasowego życia na zewnątrz, doskonale utrzymywała nieznaną dotąd czystość w domu. Desperacko trzymająca się nogi nowego człowieka. Przez pierwszy miesiąc nie jadła prawie wcale. Trzeba było wielu godzin spędzonych z nią na podłodze głaszcząc i przytulając, żeby zechciała zjeść chociaż parę kawałeczków gotowanego mięsa. Bała się nieznajomych ludzi. Sunieczka smutna, zaniedbana, z chorymi stawami, poruszająca się z trudem, posiadająca deficyty emocjonalne, którym mimo okazanej ludzkiej miłości, wspaniale wyszedł na przeciw Lizak…
Lizak stał się przewodnikiem i terapeutą Koni. On pokazał jej jak się wspólnie bawić, gdzie się czeka na opiekunów, kiedy wychodzą do pracy. Przekonał, że nie trzeba się martwić, bo oni zawsze wracają i kochają nad życie. Dzięki Lizakowi, Koni łatwiej było się z nami rozstawać na czas wyjścia do pracy. Lepiej radziła sobie z tęsknotą. Podzielił się ulubionym miejscem na kanapie. Pokazał, że życie z ludźmi jest fajne. Opiekował się nią po operacji sterylizacji, czuwał przy niej, wylizywał jej uszy, łapki. Wiedział, że jest słaba i nie można jej zaczepiać zabawami. Wszystko to bardzo zbliżyło ich do siebie. Stali się nierozłączni, wszędzie i wszystko z radością robiąc razem. Spacerując razem wzbudzają zainteresowanie okolicznych mieszkańców. Przyjmują mnóstwo komplementów. Są uwielbiani przez naszą rodzinę i znajomych, którzy często i dużym zainteresowaniem pytają „ co u piesełów?”. Stali się żywym i realnym świadectwem, że adopcja zwierząt zmienia nie tylko życie potrzebujących zwierząt. Cudownie zmienia życie ludzi. I nie potrzeba do tego specjalnych, wypasionych warunków; wystarczy mieć tylko odrobinę miejsca w sercu i dobry odkurzacz z turbo szczotką
Wspólnie z mężem twierdzimy, że teraz mamy trzecie i czwarte dziecko. I jeśli zapytacie, czy zwariowaliśmy na punkcie naszych psów odpowiemy, że bezwzględnie TAK. Zachęcamy do podwójnej adopcji 🙂
Historia Koni:
Koni z pseudohodowli w swoim własnym domku
Koni, wyjątkowo grzeczna i zrównoważona labradorka
Koni – labradorka do adopcji – wieści z domu tymczasowego
Historia Lizaka:
List od Lizaka
Lizak (Rysio) już na swoim
Rysio vel Lizak do adopcji
Rysio vel Lizak
Przybłąkał się młody labrador
Przybłąkał się młody labrador. Potrzebny dom tymczasowy







Cudowna historia, az sie lezka w oku kreci! Teraz juz tylko lepiej!
Więcej takich historii chce się TU czytać 🙂
Bardzo się wzruszyłam…tyle szczęścia w jednym miejscu. Fotki bardzo ujmujące serducho.
Życzę dużo zdrowia i powodzenia w psio-ludzkim Stadzie na co dzień i wiele,wiele lat 🙂
Wspaniale , dla takich chwil warto żyć i też twierdzę że co dwa labki to dwa labki
Tylko zazdrościć takiej Rodzince. Te dwa labki dodają sił i miłości.