Labrador w mundurze

Labrador ratownik

Czyli o tym, czy labrador może zostać strażakiem.

Początki psiego ratownictwa w Polsce sięgają roku 1900 i związane są z rozwojem turystyki górskiej. Pierwsze psy, które pojawiły się w sudeckiej grupie GOPR to suczki rasy owczarek niemiecki o imieniu Turnia i Honda. Ich szkoleniem zajęła się Marta Gutowska, aktualna szefowa szkolenia psów ratowniczych STORAT. Był to rok 1974.

Psy gruzowiskowe w Polsce użyto po raz pierwszy w 1995 r w Gdańsku a pierwsze egzaminy psów ratowniczych przeprowadzono w 1999 r.

Wśród psów ratowniczych możemy wyróżnik kilka grup: lawinowe, gruzowiskowe, tropiące, terenowe, zwłokowe oraz wodne. W tekście skoncentrowałam się głównie na psa terenowych.

Jakie cechy powinien mieć pies ratowniczy.

Ciekawski, pewny siebie, samodzielny, odważny. Stawiasz torbę na podłodze a twój labrador od razu do niej zagląda i sprawdza co tam masz? No właśnie 😉 W trakcie treningu pies musi sprawdzić każde krzaki, samodzielnie sprawdzić każdą dziurę, norę, wejść do ciemnego tunelu, skakać przez przeszkodę nie wiedząc co za nią jest. Pies ratowniczy nie może bać się ciemnych pomieszczeń, hałasów czy nieznanych mu przedmiotów. Wręcz przeciwnie! Powinien dążyć do jak najszybszego obwąchania sprawy. Będąc daleko poza zasięgiem wzroku przewodnika, pies ratowniczy musi niejednokrotnie sam podjąć decyzję np. czy podążać za danym zapachem, czy przeskoczyć ten rów i sprawdzić obecność człowieka a może jednak nie skakać? Pewnie, że skakać! Ale o tym decyduje już sam pies, często wbrew woli przewodnika. Jeśli tylko wyczuwa obecność człowieka, ma prawo się „wyłamać”. Niepewny siebie labrador będzie potrzebował wsparcia, nie będzie wstanie „zaryzykować” i podjąć samodzielnej decyzji. Cechy wymienione na początku są zatem niezbędne.

Łagodny. Labradory słyną ze swojego przyjacielskiego usposobienia i wiecznie rozmerdanego ogona. W trakcie treningów pies szuka osób mu nieznanych i musi chcieć ich znaleźć. Kochać wszystkich obcych i tych małych i dużych, starych, młodych, chorych, kulturystów- po prostu wszystkich bez wyjątku. Bez leku nawiązywać kontakty i chętnie podejmować zabawę co z jednej strony ułatwia szkolenie a z drugiej gwarantuje bezpieczeństwo zaginionym. Taki właśnie jest twój pies?

Niezmordowany aporter. Nagrodą za odnalezienie „ofiary” jest wspólna zabawa i oczywiście jedzenie ale aport aportowi nierówny i zaczyna się na długo wcześniej. Aport jak szukanie człowieka to zabawa w polowanie. Jeśli szczeniak z chęcią biegnie po rzucony przedmiot i oddaje go człowiekowi to jest to marzenie każdego tresera. Popęd łupu i chęć współpracy w jednym- nie ma nic lepszego.

Socjalny. Nie mam na myśli socjalizacji pierwotnej/wtórnej, przygotowania do życia w ludzkim świecie. Myślę o psie który jest nastawiony na pracę, typ pracoholika. Chęć współpracy, gotowość do działania ale bez smaczków czy piłeczek. Popęd socjalny to wewnętrzna motywacja. Nie do końca wiadomo kiedy i w jaki sposób kształtuje się ta cecha ale prawdopodobnie jest uwarunkowana genetycznie. Dlatego psy z linii użytkowych, po utytułowanych rodzicach- sportowcach- mają większy zapał do pracy i większą szansę na zdobycie „tytułu” psiego ratownika.

Zdrowy, w dobrej kondycji. Na jednym treningu pies przebiega 10 km i więcej. Na akcjach zdarza się i 30 km. Nie jest to jedynie bezmyślne bieganie a ciężka umysłowa praca. To jakby iść szybkim marszem i zdawać jednocześnie trudny egzamin ustny. Przez 4 godziny. Przykład z treningu: teren o powierzchni 15 ha, czas pracy 1,5 godziny, długość trasy którą pokonali ludzie ok. 6 km, długość trasy psa 13 km. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że kondycja zarówno fizyczna jak i ta psychiczna muszą być doskonałe.

Budowa ciała. Labrador pracujący, ten który z wyglądu będzie najlepszy do ratownictwa, na wystawach nie ma żadnych szans. Według zasady albo ładny albo mądry 😉 Chudy, długi, z wąską klatką piersiową, często daleki od osobników prezentowanych na wystawach. Psa do ratownictwa nie wybiera się pod kątem eksterieru a określonych cech charakteru. Pójdę nawet o krok dalej i powiem, że psy które wygrywają na wystawach, nie sprawdzą się w tej roli. Fizycznie nie dadzą rady.

Uparty, cierpliwy, o stabilnym charakterze. Idąc przez wiele kilometrów pies szuka jednego wybranego zapachu. Trochę nudne nie? Schowajcie piłeczkę w trudnodostępnym miejscu i sprawdźcie ile czasu wasz pies będzie próbował się do niej dostać. A teraz przenieście to do lasu, gdzie środowisko jest wyjątkowo ciekawe, tyle zapachów dookoła a pies ratowniczy przez przeszło godzinę szuka tylko jednego jedynego zapachu i nie ma zamiaru przestać dopóki nie dotrze do jego źródła.
Labrador ma też kilka wad, które utrudniają a nawet uniemożliwiają pracę w roli ratownika. To co najbardziej przeszkadza to ich masa ciała i niezwykła żarłoczność.

Nadwaga. 90% labradorów które spotykam na ulicach są grube. Nie tak zwyczajnie grube. One są ogromne! Taki pies nie przebiegnie 30 km bo nie da rady. Taki pies nie będzie w stanie rewirować dużych obszarów (20-30 ha) bo po kilku latach treningów nie pozwolą mu na to stawy. Gruby pies nie będzie węszył ponieważ sapiąc, zachłannie łapiąc powietrze, chłodząc przegrzane pod nadmierną warstwą tłuszczu ciało, nie jest w stanie oddychać przez nos.

Mała elastyczność. Jeśli w trakcie szkolenia popełnimy błąd i zauczymy go, ciężko później u labradora ten proces odwrócić.

Kiedyś psy polujące a teraz delikatne i wrażliwe, wręcz bojaźliwe, z licznymi fobiami zwłaszcza dźwiękowymi. Labrador stał się kanapowym puchatym miśkiem. Psy które nie mają w sobie ani krztyny z pasji aportowania, stały się naszymi przyjaciółmi a przestały być nieocenionym pomocnikiem myśliwego. Przestały myśleć, bo zawsze pełna miska ich do tego nie zmusza. Brak stymulacji, szkolenia, doprowadził do niezwykłego rozleniwienia labradora. Przeciętny właściciel, jeśli jego pies nie stwarza problemów wychowawczych bądź nie ma żyłki sportowca, nie przyjdzie do szkoły dla psów, nie będzie go szkolił w żadnej dziedzinie. Labrador potrzebuje pracy umysłowej, ruchu i dopiero na samym końcu miski i to nie zawsze pełnej żarcia.

Nie generalizuję rasy i nie twierdzę, że każdy labrador jest przyjacielski czy gruby a jedynie zaznaczam cechy ważne pod kątem ratownictwa. Temat ten jest bardziej złożony, nie da się go opisać w krótkim tekście i dotyczy zarówno każdej rasy jak i psów wielorasowych.
Szkolenie psa ratowniczego jest długie, trudne, nudne, monotonne, czasochłonne, pracochłonne, kosztowne, w deszczu, błocie, śniegu, słońcu…. Chyba, że odnajdziemy w tym prawdziwą pasję, wtedy nawet 4 godzinny trening w strugach listopadowego deszczu nie zepsuje nam humoru.

oprac. A.W.

Sekcja Poszukiwawczo Ratownicza OSP Jabłonna

Labrador ratownikLabrador ratownik Labrador ratownikLabrador ratownik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *