GAJA PO ŚMIERCI PANA SZUKA NOWEGO DOMU (wróciła z adopcji)

Gaja w potrzebie

Nie mogła się „dogadać” z psem rezydentem. Wcześniej w domu tymczasowym jej stosunek do innych zwierząt był pozytywny.

Wiek: 1.5 roku
Stosunek do dzieci : pozytywny
Stosunek do innych psów : pozytywny
Waga : 20 kg
Wielkość : 45 cm
Szczepienia : tak
Obowiązuje wizyta p/a i podpisanie umowy
Pies w typie Labradora Gaja trafiła do schroniska wraz z siostrą po śmierci swojego Pana. Suczka całe swoje życie mieszkała z towarzyszką w budzie, teraz przebywa w domu i uczy się wielu rzeczy na nowo. Swoje potrzeby załatwia na zewnątrz. Mało szczeka. Nie bardzo sobie radzi z chodzeniem na smyczy. Pewne rzeczy ją peszą. Z charakteru to bardzo dobry kontaktowy pies. Uwielbia być blisko człowieka. Nie ma w niej cienia agresji. Lubi przystawiać łeb do głaskania, chodzić za człowiekiem w krok w krok. Często prowokuje i zaczepia, aby się z nią pobawić. Nie ma w niej agresji. Ostrożnie podchodzi do małych dzieci (prawdopodobnie nigdy nie miała z nimi styczności), jest jednak w stosunku do nich bardzo łagodna, i każdego dnia coraz śmielsza.Gaja potrzebuje osoby, która z nią trochę popracuje.
Kontakt w sprawie adopcji Wiktoria 795-003-521

Ogłoszenie grzecznościowe.

Gaja w potrzebie Gaja w potrzebie Gaja w potrzebie Gaja w potrzebie Gaja w potrzebie

6 thoughts on “GAJA PO ŚMIERCI PANA SZUKA NOWEGO DOMU (wróciła z adopcji)”

  1. Informacja dla wszystkich, którzy będą zainteresowani sunią a posiadają już pieska. „Dogadanie” się rezydenta z nowym pieskiem jest to określony proces wymagający spełnienia pewnych zasad. Czasami interakcja pozytywna jest od samego początku (bo oba pieski były wcześniej dobrze socjalizowane) a czasami potrzeba pół roku za nim wspólnie ustalą hierarchię w stadzie i w okresie tym mogą występować zgrzyty. To naturalne i nie trzeba się zrażać. Trzeba delikatnie korygować zachowania ale…nie wtrącać się. Chyba, że jest to dosłownie agresja zmierzająca do zagryzienia jednego osobnika przez drugiego. Wtedy bezdyskusyjnie wkraczamy w ich relacje. Jeżeli są to ciągłe zgrzyty polegające na podgryzaniu, próbie dominacji fizycznej, zastawianiu drogi, nie dopuszczaniu do jedzenia itp. czyli takie „terrorystyczne” podchody i stalking:) to wszystko jest naturalną reakcją. Nowy piesek wszedł na terytorium starego i w jego mniemaniu panoszy się a być może nawet chce rezydenta zdetronizować z uprzywilejowanego miejsca. Stąd reakcja zaatakuję zanim zostanę zaatakowany, trzeba wyeliminować intruza a miłością Pańci nie będę się dzielić.
    Czasami odwrotnie, agresorem jest nowo przybyły piesek i wtedy w ataku paniki staramy się je separować by krzywdy nie zrobił naszemu pupilowi. Jest mnóstwo pomocnych czynności, które warunkują proces akceptacji dwóch psów a nawet ich przyjaźni. Wystarczy chęć i cierpliwość. Każdego potrzebującego rady związanej z problemami wychowawczymi swoich czworonogów (skakanie, gryzienie, agresja, zazdrość (o innego psa lub partnera tak też bywa;)) zapraszam do podzielenia się swoimi udrękami na adres e-mailowy maja.p@vip.onet.pl. Każdy przypadek jest osobną historią i powinien być rozpatrywany indywidualnie bo tutaj nie ma uniwersalnych rad. Przykładowo jeden czworonóg żył w cywilizowanych warunkach wg. zasady „pies to też człowiek” a drugi był katowany lub dręczony i gryzie podniesioną rękę do głaskania bo kojarzy ją z inną czynnością. O ile nie nastąpiły zmiany chorobowe w psychice pieska, większość problemów można rozwiązać resocjalizacją:) Oczywiście analogicznie jak do wychowania dzieci natrafiamy na wzloty i upadki:) Bo to jest proces nad, którym trzeba popracować. Przede wszystkim CHCIEĆ popracować.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy kochają swoje psiny bezwarunkowo (nawet jak nogi od krzeseł wyglądają jak ogryzki jabłka:):)

    Maja P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *