Przeuroczy, kochany psiak. Pełen ufności i miłości do ludzi, choć to teoretycznie ludzie go skrzywdzili.
Jak już większość z zapewne Was wie, od kilku miesięcy mamy pod opieką Wojtusia – kochanego labka, który jedną nogą był już na tamtym świecie i gdyby nie szybka reakcja wspaniałych ludzi (Kasi i Karoliny), to dziś nie czytalibyście tego postu.
Wojtuś, zwany wcześniej Fredziem, został znaleziony zimą na ulicy w stanie agonalnym. Był zagłodzony, apatyczny, praktycznie bez kontaktu. Padł ofiarą okrucieństwa ze strony „człowieka” – był bity i kopany po głowie z premedytacją, strzelano do niego ze śrutu, nie tyko w tułów, ale i w głowę. Dodatkowo jest niewidomy. Dziś dochodzi do siebie, przebywa w cudownym DT u Karoliny, przeszedł skomplikowaną operację, jest w trakcie dalszego leczenia.
Odratowanie Wojtusia było cudem, który jednak miał swoją cenę – rachunki są bardzo wysokie. Dlatego zdecydowaliśmy się założyć zbiórkę – bardzo prosimy Was o wsparcie. W tekście zbiórki opisaliśmy też szczegółowo całą historię Wojtusia.
Mimo ogromu cierpienia, jakie spotkało Wojtusia, jest to przeuroczy, kochany psiak. Pełen ufności i miłości do ludzi, choć to teoretycznie ludzie go skrzywdzili – teoretycznie, po praktycznie trudno ich nazwać inaczej niż potworami w ludzkiej skórze. Ale Wojtuś nie stracił nadziei. W cudownym Domu Tymczasowym u Karoliny odżywa, bawi się, przytula i dokazuje. Jak normalny 5-latek 😊
oprac. P. Wasilewska
Można też jemu pomóc w powrocie do normalnego życia poprzez wpłaty na nasze konto: PKO BP 39 1440 1185 0000 0000 1729 5136
z dopiskiem Wojtuś
Poprzedni post:
Fredzio, skrzywdzony labrador pod naszą opieką
Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.





