Falkor, uroczy labrador miał być uśpiony. Dzięki dobrym ludziom jest do adopcji

Falkor, labrador do adopcji

Pies przebywa w Szczecinie.

Falkor to 10,5 letni psiak, który z powodu problemów z tylnymi łapami (problemy neurologiczne, znaczenie tylnymi łapami, lekkie problemy z korekturą) został przyprowadzony przez swoich właścicieli do lecznicy weterynaryjnej w celu uśpienia. Rodzina Falkora mieszka na 3-cim piętrze i nie radzi sobie z opieką nad Nim. Pracownicy lecznicy nie mogli dopuścić do uśpienia psiaka. Zwrócili się do ówczesnych właścicieli z zapytaniem o zrzeczenie się praw do psa. Rodzina wyraziła zgodę, pies jest bezpieczny jednak nadal nie ma domu. Czy wiek i problemy zdrowotne to wystarczający powód aby pozbyć się psa? Nie opuszcza się przyjaciół w potrzebie 😞

Jaki jest Falkor? To niezwykle radosny pies, który jest zapatrzony w człowieka. Oczywiście jak na labka przystało – apetyt na 5+! Spacery? Ile tylko się da. W relacjach z innymi psami zdecydowanie woli psie koleżanki niż kolegów, ale nie ma się co zniechęcać. Ładnie chodzi na smyczy, jest całkiem usłuchanym psem. Czego potrzeba mu do szczęścia? Rodziny, która pokocha Falkora z pełną świadomością że jest to już starszy jegomość, którego problemy z tylnymi łapkami z czasem będą się pogłębiać. Preferowane warunki dla Falkora to mieszkanie na parterze (ewentualnie budynek z windą), albo domek z ogrodem. Z całego serca prosimy o kawałek podłogi, pełną miskę i ciepło domowego ogniska. Co oferujemy w zamian? Psie serce, które pokocha bezgranicznie, do końca swoich dni, do ostatniego oddechu. Falkor przebywa obecnie w Szczecinie.

Falkor nie jest kastrowany, przed adopcją chcielibyśmy poddać go zabiegowi.

Obowiązuje umowa adopcyjna.

Kontakt w sprawie adopcji: Marta 727662036

Ogłoszenie grzecznościowe.

Falkor, labrador do adopcji Falkor, labrador do adopcji Falkor, labrador do adopcji

Jedno przemyślenie nt. „Falkor, uroczy labrador miał być uśpiony. Dzięki dobrym ludziom jest do adopcji”

  1. Bardzo to smutne, kiedy właściciele po tylu latach spędzonych z czworonożnym członkiem rodziny, nie potrafią, bądź nie chcą zmierzyć się z trudnościami zdrowotnymi swojego pupila…. Nie rozumiem takiego postępowania,po prostu nie rozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *