Doris – sunia, która żyła w piekle… – nieaktualne

Doris do adopcji

Wyadoptowana. Wieści z domu tymczasowego…

Doris trafiła do mnie na dt w środę ,wiedząc że jest psem po operacjach ratujących życie, po przetaczeniu krwi i ogólnie kiepskim stanie psychicznym umieściłam ją w pokoju w którym śpię. Po 2 dniach obserwacji, przebywania z dziewczyną i wizycie u weterynarza mogę śmiało powiedzieć że sunia jest psem BARDZO MOCNO skrzywdzonym przez człowieka 😡😡😡.

Doris jest bardzo lękliwa każde zbliżenie do niej człowieka czy też ręki wywołuje niesamowity lęk 😔, sunia cała sztywnieje, przymyka oczy i odwraca pyszczek jakby się bała, że znowu ktoś ją uderzy. Cały czas leży w legowisku i większość czasu śpi a jak nie śpi to zwinięta w kłębek obserwuje co się dzieje obok tak jakby nie chciała żeby ktoś Ją zobaczył, że tam jest 😔. Dostając jedzenie czeka aż nikogo nie będzie w pokoju dopiero wtedy wstaje i idzie zjeść. Wyjścia na spacer są dużym wyzwaniem bo Doris wychodzi z ciężkim oporem na biegu załatwia swoje psie sprawy i w szybkim tempie ucieka pod klatkę i do swojego legowiska bo tam czuje się najbezpieczniej.

Dzisiaj byłam z sunią na kontrolnej wizycie u weterynarza, zostały wyciągnięte wenflony (zajęło to dłuższą chwilę z powodu stresu) została podana kroplówka nawadniająca i witaminy. W poniedziałek idziemy na zdjęcie szwów po operacji .
Ale jest też dobra informacja dzisiaj spróbowałam kolejny raz nakarmić dziewczynę trzymając miskę w ręku i wiecie co 🙂🙂🙂 udało się Doris zaczęła jeść dała mi mały procent zaufania co jest dla mnie małym krokiem do zbudowania na nowo jej ufności do człowieka .

Kochani gdy tylko sunia dojdzie do siebie będziemy szukać dla niej najlepszego domu takiego gdzie ktoś pokaże jej, że człowiek to nie tylko ból, głód i bicie, domu w którym będzie miała swoje ciepłe miejsce, jedzonko i człowieka który ją pokocha.

Z uzyskany informacji od osób, które odebrały interwencyjnie sunię wiadomo, że mieszkała bardzo krótko z ludźmi na terenie ich posesji. Ludzie ci wyprowadzili się a ona została tam pozostawiona sama na wiele, wiele lat. Ktoś przyjeżdżał 2-3 razy w tygodniu ją dokarmiać i to wszystko. Brak kontaktu z ludźmi, ze zwierzętami, ze światem zewnętrznym… całe życie jak w więzieniu, a może gorzej. Psychicznie sunia to wrak psa…

Jej stan zdrowia kiedy ją zabierano był tragiczny. Morfologia – same czerwone paseczki, albo ponad normę, albo poniżej normy (stąd przetaczanie krwi).

Dla przypomnienia – właściciele nie pokusili się aby sunię leczyć:

Doris potrzebuje pomocy

Wiemy, że daleko jej do 100% labradorki, ale nie do pomyślenia było nie pomóc tej suni.

Dziękujemy bardzo Pani Marcie z Warszawy za przygarnięcie suni na dom tymczasowy i opiekę nad nią ❤


Dla wszystkich ludzi, którzy chcieliby pomóc suni podajemy konto do wpłat:

FUNDACJA PRZYJACIELE CZTERECH ŁAP
PKO BP 39 1440 1185 0000 0000 1729 5136
z dopiskiem DORIS


Poprzedni wpis:
Doris – potrzebuje domu tymczasowego aby żyć…

Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
608 391 927 (Ryszard), 573981988 (Kasia), 607991873 (Grażyna), 510957071 (Bernadetta), 607 492 249 (Martyna)
✉ adopcje@labradory.org

Doris do adopcji Doris do adopcji Doris do adopcji Doris do adopcji

One thought on “Doris – sunia, która żyła w piekle… – nieaktualne”

  1. Biedna,kochana sunieczka ❤
    Na szczęście w takim wspaniałym Domu zaznaje wiele miłości i dobra.
    Wielkie ukłony dla Pani, pani Marto.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *