Doris – sunia, która żyła w piekle… – nieaktualne

Doris do adopcji

Wyadoptowana. Wieści z domu tymczasowego…

Doris trafiła do mnie na dt w środę ,wiedząc że jest psem po operacjach ratujących życie, po przetaczeniu krwi i ogólnie kiepskim stanie psychicznym umieściłam ją w pokoju w którym śpię. Po 2 dniach obserwacji, przebywania z dziewczyną i wizycie u weterynarza mogę śmiało powiedzieć że sunia jest psem BARDZO MOCNO skrzywdzonym przez człowieka ???.

Doris jest bardzo lękliwa każde zbliżenie do niej człowieka czy też ręki wywołuje niesamowity lęk ?, sunia cała sztywnieje, przymyka oczy i odwraca pyszczek jakby się bała, że znowu ktoś ją uderzy. Cały czas leży w legowisku i większość czasu śpi a jak nie śpi to zwinięta w kłębek obserwuje co się dzieje obok tak jakby nie chciała żeby ktoś Ją zobaczył, że tam jest ?. Dostając jedzenie czeka aż nikogo nie będzie w pokoju dopiero wtedy wstaje i idzie zjeść. Wyjścia na spacer są dużym wyzwaniem bo Doris wychodzi z ciężkim oporem na biegu załatwia swoje psie sprawy i w szybkim tempie ucieka pod klatkę i do swojego legowiska bo tam czuje się najbezpieczniej.

Dzisiaj byłam z sunią na kontrolnej wizycie u weterynarza, zostały wyciągnięte wenflony (zajęło to dłuższą chwilę z powodu stresu) została podana kroplówka nawadniająca i witaminy. W poniedziałek idziemy na zdjęcie szwów po operacji .
Ale jest też dobra informacja dzisiaj spróbowałam kolejny raz nakarmić dziewczynę trzymając miskę w ręku i wiecie co ??? udało się Doris zaczęła jeść dała mi mały procent zaufania co jest dla mnie małym krokiem do zbudowania na nowo jej ufności do człowieka .

Kochani gdy tylko sunia dojdzie do siebie będziemy szukać dla niej najlepszego domu takiego gdzie ktoś pokaże jej, że człowiek to nie tylko ból, głód i bicie, domu w którym będzie miała swoje ciepłe miejsce, jedzonko i człowieka który ją pokocha.

Z uzyskany informacji od osób, które odebrały interwencyjnie sunię wiadomo, że mieszkała bardzo krótko z ludźmi na terenie ich posesji. Ludzie ci wyprowadzili się a ona została tam pozostawiona sama na wiele, wiele lat. Ktoś przyjeżdżał 2-3 razy w tygodniu ją dokarmiać i to wszystko. Brak kontaktu z ludźmi, ze zwierzętami, ze światem zewnętrznym… całe życie jak w więzieniu, a może gorzej. Psychicznie sunia to wrak psa…

Jej stan zdrowia kiedy ją zabierano był tragiczny. Morfologia – same czerwone paseczki, albo ponad normę, albo poniżej normy (stąd przetaczanie krwi).

Dla przypomnienia – właściciele nie pokusili się aby sunię leczyć:

Doris potrzebuje pomocy

Wiemy, że daleko jej do 100% labradorki, ale nie do pomyślenia było nie pomóc tej suni.

Dziękujemy bardzo Pani Marcie z Warszawy za przygarnięcie suni na dom tymczasowy i opiekę nad nią ❤


Dla wszystkich ludzi, którzy chcieliby pomóc suni podajemy konto do wpłat:

FUNDACJA PRZYJACIELE CZTERECH ŁAP
PKO BP 39 1440 1185 0000 0000 1729 5136
z dopiskiem DORIS


Poprzedni wpis:
Doris – potrzebuje domu tymczasowego aby żyć…

Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
608 391 927 (Ryszard), 573981988 (Kasia), 607991873 (Grażyna), 510957071 (Bernadetta), 607 492 249 (Martyna)
✉ adopcje@labradory.org

Doris do adopcji Doris do adopcji Doris do adopcji Doris do adopcji

One thought on “Doris – sunia, która żyła w piekle… – nieaktualne”

  1. Biedna,kochana sunieczka ❤
    Na szczęście w takim wspaniałym Domu zaznaje wiele miłości i dobra.
    Wielkie ukłony dla Pani, pani Marto.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *