Nie trzeba byś 100% labradorem, żeby być mocno kochanym.
Otrzymaliśmy takie e-maile:
Szanowni Państwo – rok temu przez stronę „Adopcje labradory org” zaadoptowaliśmy pieska. Dzisiaj mija rok od tej adopcji – piesek jest cudowny, cała rodzina szczęśliwa (piesek mamy nadzieję, że też), w 200 % popieramy i propagujemy ideę adopcji zwierzątek ! Chcielibyśmy umieścić wpis na ten temat …
Wraz z moją rodziną – serdecznie dziękuję za stronę labradory do adopcji. To piękna i mądra idea. Dzięki niej uratowano życie niejednego pieska. Tak było z naszym Barusiem …. Rok temu znalazłam na stronie apel wolontariuszki by uratować pieska, którego właścicielka chciała się pozbyć a nawet gdyby nikt się nie zgłosił to pewnie uśpić … I tak cudowny Baruś znalazł się w naszej rodzinie !
Wieści o Barym:
Moi kochani przyjaciele – ludzie dobrej woli i życzliwego serca, którzy zaglądacie na stronę labradory do adopcji. Dokładnie rok temu ja i moja rodzina postanowiliśmy uratować życie jednemu z kolejnych bidulek – pieskowi o chorym oczku. Decyzja była szybka – jak tylko odczytałam wiadomość i apel wolontariuszki p. Kamili (którą b.b.b. serdecznie pozdrawiam i podziwiam za ogromną pasję ratowania piesków ). Niestety z różnych względów (przeszkody po naszej stronie) piesek trafił do naszego domu – dopiero po paru dniach. I … cudowne zachowanie pieska ! Dosłownie od pierwszego dnia – Baruś zachowywał się tak jakby był w naszej rodzinie od urodzenia. On chyba czuł, iż uratowaliśmy mu życie adoptując. Oczywiście pierwszy dzień – poznawanie terenu, poznawanie członków naszej rodzinki, topografii domu, terenu. Piesek był przy tym b. ufny, ciekawy, może trochę onieśmielony … Jak się okazało i trwa nadal Barunia jest b. delikatnym pieskiem (jednocześnie wesołym). Od samego początku piesek zachowuje niesamowitą czystość w domu.
Co z oczkiem pieska …. Zaadoptowaliśmy pieska z chorym, niewidzącym oczkiem. Podobno po urazie mechanicznym …. Stan obecny jest taki : oczko widziało 2 weterynarzy (osobno) … i diagnoza jest taka sama – uraz mechaniczny, bielmo … piesek nie widzi. Jednak – Barusia to nie boli, nic się z tym nie dzieje. Cały czas monitorujemy, sprawdzamy, zakraplamy różnymi kropelkami. Bary sam się nadstawia do zakraplania oczka !!!!! …. No i tyle … A Bary ŚWIETNIE sobie z tym radzi. Może przy jakimś nagłym ruchu głowy do tyłu – czasami o coś zahaczy ale to jest b.b.b wyjątkowo ! … My jesteśmy przeszczęśliwi z takim przyjacielem.
Oczywiście Baruś to niesamowity łasuch … choć ma swoje ulubione przysmaki i pewnych rzeczy też nie lubi …. Podobnie – co jest b.b.b dziwne jak na labusia – ale widocznie on tak ma …. – nie szaleje na punkcie kałuż …. 🙁 … czasami omija je łukiem …. Natomiast za ogrodowym prysznicem z węża – przepada !… Ogólnie jeden wielki przytulas i łasuch i wielki, wielki przyjaciel rodziny ! … Baruś jest przeszczęśliwy jak jest cała rodzina, siedzi pomiędzy nami i … uśmiecha się ! … A do tego on nas pilnuje! Jak kogoś nie ma w domu – to piesek czeka za powrotem zguby ! …
Po całej tej historii – apeluję do ludzi, którzy mają jakikolwiek wątpliwości żeby zaadoptować pieska … Pieski, które są adoptowane – podwójnie kochają … i okazują całym sobą miłość i przywiązanie … I to spojrzenie w oczy … : ufne, zakochane …. człowiek widzi, że jest dla pieska całym światem 🙂 ….
Serdecznie pozdrawiam wszystkich labusiolubów !!! ….
Poprzedni wpis:
Bary bardzo prosi o dom – nieaktualne






Baruś trafił do wspanialego domku i cudownych ludzi…. Žyczę Państwu , by Wasza dobroć ofiarowana Barusiowi wracala do Was na wiele sposobów . Życzę Wam wielu pięknych lat w przyjaźni i milosci ❤
Barusiu, miałeś szcęścia wiele. Mimo zagrożenia – nawet życia- trafiłeś na cudowną Rodzinę. Teraz cieszcie się wzajemnie wspólnym, długim życiem.