BAJKA o PEWNEJ PIĘKNEJ BISZKOPTOWEJ BAJCE – wyadoptowana

Bajka

Sunia znalazła dom w Warszawie. Całkiem niedawno temu, na jednej z polskich wsi był dom… Przy domu – pies. A dokładnie rzecz biorąc…

przemiła biszkoptowa sunia w typie labradora, której nadano jakże obiecujące imię: Bajka. Jak to na wsi często bywa – pies swoimi ścieżkami chodził, po polach hasał i nikt się nim specjalnie nie przejmował. Młodziutka sunia (ma ok 2-3 lat) kilkakrotnie zaliczyła macierzyństwo – czy przez przypadek, czy z chęci zysku – o tym już historia milczy.
Pewnego dnia, w czasie kolejnej wielodniowej włóczęgi Bajka została odłowiona i umieszczona w przytulisku… Tam, zapewne za sprawą jej sporej tuszy i faktu odbycia włóczęgi w towarzystwie bernardyna – zapadła diagnoza: suka w późnej ciąży. Odnalezieni właściciele kłopotów mieć więcej nie chcieli, więc bez mrugnięcia okiem zrzekli się suni…
Tak skończył się pierwszy rozdział życia Bajki…
———————–
Za przytuliskowymi kratami wypatrzyli jej piękne, kochające oczy Dobrzy Ludzie. Wyciągnęli do niej pomocne ręce – klatka wszak nie jest miejscem dla labradora wpatrzonego w człowieka… Magiczne ręce poniosły Bajkę daleko, do cieplutkiego domku pełnego innych labków, kotków i … dzieci
( a ona tak kocha takie towarzystwo…). Przekraczając próg usłyszała cichutki szept: „witaj w nowej, lepszej bajce, Bajeczko” – i już wiedziała, że w jej życiu zaczął się właśnie nowy rozdział. Dzielnie przekroczyła próg tymczasowego domku.
Każdy kolejny dzień przynosił „bajeczne” ukojenie. Magiczne ręce – duże i małe – czule ją głaskały, do psich i kocich przyjaciół można było się przytulać. Bajka odwdzięczyła się odkrywając swoje zalety: pokazała, że załatwia się tylko na dworze, że umie sama pozostać w domu i że ponad wszystko kocha wszelkie mizianki. No i co najważniejsze – zrobiła też wszystkim sporą niespodziankę – nie była „suką w późnej ciąży”, bowiem… w ciąży nie była wcale. Ot, tusza …
Jak na sunię szukającą nowego, stałego domku przystało – Bajka dzielnie poddała się zabiegowi sterylizacji. Po zabiegu trochę strachu napędziła swoim opiekunom – ale dzielnie stawiła wszystkiemu czoła. Teraz w spokoju przechodzi czas rekonwalescencji. To znak, że drugi rozdział powoli dobiega końca…
————————-
Trzecia i ostatnia część tej Bajkowej bajki jeszcze nie istnieje. Bajka stworzy ją wspólnie ze swoim Człowiekiem – tym, na którego czeka i któremu skradnie serce „na zawsze”. Będzie ją tworzyć – grzejąc futerko w swoim prawdziwym kochanym domku i czując się kochanym pełnoprawnym członkiem „ludzkiej” rodziny. Będzie ją tworzyć patrząc swojemu Człowiekowi głęboko w oczy i dostarczając mu inspiracji każdego dnia – dając jednocześnie całą psią miłość i wierność, do jakiej zdolne jest wielkie, zaadoptowane i pokochane labradorowe serduszko.
Gdzie jesteś Bajkowy Człowieku, autorze tej najpiękniejszej, najbardziej wzruszającej części Bajkowej bajki???
Adopcja Bajki: www.adopcje.labradory.org

Wydarzenie Bajki: www.facebook.com

Sunia przebywa w  hoteliku w Ząbkach.

Poprzedni wpis: Labradorka, bezimienna, włóczyła się po wsiach… jest w ciąży

Szukamy domu stałego dla ślicznotki.

Kontakt w sprawie adopcji:
608391927 (Ryszard)
adopcje@labradory.org

BajkaBajka

4 thoughts on “BAJKA o PEWNEJ PIĘKNEJ BISZKOPTOWEJ BAJCE – wyadoptowana”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *