Tom ma się coraz lepiej

Tom, labrador do adopcji

Choć nie znamy jego przeszłości, to można domyślać się, że swój dom kiedyś miał…

Minął miesiąc od czasu, gdy napisaliśmy Wam, że zdecydowaliśmy się zabrać Toma z przytuliska i otoczyć go naszą opieką. Czas ten w dużej mierze był wypełniony troską o jego zdrowie.

Wspomnieliśmy wówczas o tym, że Tom znajdował się w złym stanie. Poza wizualnymi śladami wskazującymi na pewien okres bezdomności, u labcia występował i utrzymuje się do dziś bardzo poważny problem z uszami. Były one niesamowicie zaniedbane, do tego stopnia, że w jednym z nich była pokaźna gula. Drogi słuchowe były zarośnięte, miejscami skamieniałe – tak, że nie było nawet możliwości porządnie ich wyczyścić. Weterynarz badający Toma powiedział, że nigdy w życiu nie widział uszu w tak tragicznym stanie. Po lekturze wyników badania nawet laik jest w stanie stwierdzić, że sytuacja była naprawdę poważna. Pobrano wymaz posiew z obu kanałów słuchowych. Leczenie uszu obejmowało płukanie i czyszczenie (na tyle, na ile było to fizycznie możliwe) kilkoma preparatami oraz antybiotyk przez 10 dni. Docelowo Tom miał mieć również usuniętą chirurgicznie narośl z ucha, ale połączono to również z inną procedurą medyczną – u labcia stwierdzono bowiem jedno jądro, podejrzewano wnętrostwo (wadę rozwojową polegającą na umieszczeniu jądra w niewłaściwym miejscu, np. w pachwinie lub jamie brzusznej) i w związku z tym wykonano USG, które wykluczyło tę hipotezę. U Toma tego jądra w ogóle nie było – możliwe, że coś działo się z nim w przeszłości i zostało usunięte a drugie zostawiono w celach reprodukcyjnych. Zaplanowano więc zabieg w znieczuleniu, podczas którego usunięto narośl z ucha, przeprowadzono kastrację oraz wykonano USG stawów biodrowych. Tom po operacji doszedł dość szybko do siebie, leczenie jego uszu również przyniosło poprawę. Niemniej jednak przyszły opiekun labcia będzie musiał już zawsze bardzo restrykcyjnie i systematycznie pilnować ich pielęgnacji.

Tom jest wspaniałym, kochanym chłopakiem. Choć nie znamy jego przeszłości, bo nikt go nie szukał, nie miał również ani chipa, ani tatuażu, to można (niestety) domyślać się, że swój dom kiedyś miał. Jego zachowanie wskazuje na to, że wszystko jest mu znane – schody, samochód, dom, kanapa, komendy… Może faktycznie był kiedyś reproduktorem? Może przestał być komuś potrzebny i dlatego trafił na ulicę? A może został wyrzucony, gdy zaczęły się pojawiać u niego problemy z uszami a nikt ich nie miał ochoty leczyć? Tego już się nie dowiemy. Choć może to i lepiej…

Udało nam się wyprowadzić Toma zdrowotnie na prostą, ale było to wymagające pod względem finansowym. Konsultacje lekarskie, środki opatrunkowe, leki, preparaty pielęgnacyjne, dwa badania ultrasonograficzne, rentgen bioder, kastracja, wycięcie narośli… Rachunek rósł i rósł i niestety – suma pod kreską wyniosła prawie 2500 zł. Kwota bardzo duża jak na nasze możliwości a my i tak już drżymy o zaczynające się niebawem lato i coroczny „wysyp” porzuconych czworonogów, które najpewniej będą również trafiać do nas. Dlatego też zdecydowaliśmy się uruchomić zbiórkę na pomagam.pl – będziemy wdzięczni za każdą formę pomocy i wsparcia!

Leczenie było bardzo kosztowne, stąd zorganizowaliśmy zbiórkę dla tego kochanego labradora.

POMAGAM.PL

Można pomóc Tomkowi wpłacając pieniądze bezpośrednio na nasze konto:
PKO BP 39 1440 1185 0000 0000 1729 5136
z dopiskiem: Tomek

Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
510957071 (Bernadetta), 573981988 (Kasia),
✉ adopcje@labradory.org

Tom, labrador do adopcjiTom, labrador do adopcji Tom, labrador do adopcji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.