Halo! Tu Houston…

Labrador Houston

Wspaniały list i fotorelacja od Houston’a (dawniej Nero) …

Witam

17 listopada mija 6 miesiąc jak zamieszkałem z moją nową rodziną. W domu jestem wszędobylskim, cudownym, kochającym przyjacielem,
uwielbiającym pieszczoty. Moja pani mówi, że jestem ich cieniem,
ponieważ cały czas chodzę przy nodze. Jestem również psem stróżującym – śpię czujnie, reaguję na każdy szelest, non stop sprawdzam co każdy domownik robi, nie jestem w stanie położyć się i leżeć, gdy mój dom tętni życiem. Codziennie wypatruję i czekam w oknie tarasowym, zawsze z misiem w zębach, na powrót wszystkich z pracy. Moja radość jest ogromna.

Jest też progres w pieszczotach, można mnie objąć, przytulić. Pozwalam i przyzwyczaiłem się do całowania w nos. Zawsze jak coś przeskrobię, a wiem kiedy, wystawiam ten swój zimny, mokry kinol, żeby pancia go wycałowała, ona to uwielbia. Moja pancia lubi jak jest czysto w domu, więc starałem się jej w tym pomóc, zbierałem skarpetki, spodnie i co tam, gdzieś leżało, żeby się nie denerwowała. Problem w tym, że ja to wszystko połykałem i później musiałem wysłuchiwać godzinnych wykładów na temat szkodliwości zjadanych rzeczy. Jak ja tęsknię za tymi leżącymi skarpetkami. Teraz wszyscy po sobie sprzątają, a mnie pilnują na każdym kroku, w domu, w ogrodzie, uważają, że moje bezpieczeństwo i zdrowie jest dla nich priorytetem. Mogę wyszczekać, że niektórych domowników nauczyłem czystości, chociaż zdarza się, że na stole lub na blacie coś zostanie i ja bardzo chętnie posprzątam w kuchni.

Och, jak ja uwielbiam spacery. Oddaję się wtedy swojemu ulubionemu
zajęciu, czyli węszeniu – każde źdźbło trawy, każdy listek, gałązka,
krzaczek, drzewko, nora, dziura musi zostać przeze mnie obwąchana i
sprawdzona. Zdarzało mi się też „sprzątać” na tych spacerach i wtedy mój człowiek wsadzał mi ręce do mojego pyszczka i wyciągał moje skarby. Teraz na wszelki wypadek udaję, że nie widzę śmieci. Spaceruję
codziennie w inne miejsce, niestety w miejsce, w których rzadko można
spotkać inne psy. Widok innego, spacerującego czworonoga wywołuje u mnie obłęd – wtedy zaczyna się walka o utrzymanie mnie na smyczy, ciągnę wtedy jak szalony, szczekam i równocześnie skaczę jak kangur. No nie mogę się opanować, gdy jakieś inne zwierzę chodzi po moich ścieżkach. Moje człowieki chcą zaprosić do domu jakiegoś behawiorystę, nie wiem kto to jest, ale może być fajnie.

Nie lubię wody. Drugi raz podstępem moja pani mnie zaciągnęła, rzucając moje najukochańsze przysmaki, do łazienki i wykąpała. Muszę przyznać, że naprawdę byłem brudny. Później wszyscy się zachwycali jaki to jestem czyściutki i pachnący. Fajnie jest mieć swoją rodzinkę, która znosi moje wszystkie wyskoki i wariactwa. Widzę, że czasami mojej pani jest smutno jak narozrabiam, nie głaszcze mnie wtedy i nie odzywa się do mnie, a ja ją tak natarczywie przepraszam i ona mi zawsze wybacza. Moja pani mi mówiła, że bardzo się cieszy, że mnie adoptowała, właśnie mnie. Kochają mnie te człowieki i powiedzieli, że nie oddadzą mnie za żadne skarby świata.

Przesyłam kilka swoich fotek, żeby pokazać jak u mnie jest fajnie.

Z pozdrowieniami Houston

A my pozdrawiamy SUPER RODZINKĘ!

Poprzednie wpisy:
Nero zamienił schroniskowy boks na pełny rodzinnego ciepła domek
NERO- aktywny psi przyjaciel szuka aktywnego opiekuna – nieaktualne

Labrador HoustonLabrador HoustonLabrador Houston Labrador Houston Labrador Houston Labrador Houston Labrador Houston Labrador Houston Labrador Houston Labrador Houston Labrador Houston

One thought on “Halo! Tu Houston…”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.