NEMROT, 9-miesięczny labrador do adopcji – nieaktualne

Nemrot, labrador do adopcji

Wyadoptowany. To jeszcze psie dziecko, które wymaga poświęcenia mu czasu. Kto go pokocha?

Typowy niesforny dzieciak z milionem pomysłów na minutę. Wszystko go ciekawi i wszystko musi natychmiast zobaczyć. Kocha kontakt z człowiekiem i zrobi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Zachowuje czystość. Bez problemu dogaduje się z innymi psami. Grzecznie zostaje sam w domu. Lubi zabawy i ma niespożyte pokłady energii. Poprawnie chodzi na smyczy. Zna podstawowe komendy. Jest radosny i żywiołowy – NIE POWINIEN trafić do domu z małymi dziećmi. Potrafi się cieszyć całym sobą, nie zważając na to co się dzieje wokół niego. Nemrot świetnie odnajdzie się w domu, gdzie będzie mógł we wszystkim towarzyszyć opiekunom. Nowa rodzina musi zdawać sobie sprawę, że to jeszcze psie dziecko, które wymaga poświęcenia mu czasu. Powinien trafić do ludzi dla których praca z psem to przyjemność, a nie przykry obowiązek. Zależy nam, żeby nowy dom, oprócz opieki i miłości, potrafił zapewnić chłopakowi stabilizację. Pamiętajmy, że pies to nie zabawka – prosimy o odpowiedzialne podejście do adopcji. Nemrot jest zdrowy.
Przebywa w okolicach Warszawy.

Osoby zainteresowane adopcją prosimy o wypełnienie formularza zgłoszeniowego.


Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
573981988 (Kasia), 510957071 (Bernadetta)
✉ adopcje@labradory.org

Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji Nemrot, labrador do adopcji

4 thoughts on “NEMROT, 9-miesięczny labrador do adopcji – nieaktualne”

  1. Jak bym widziała młodego Maxa .
    Te same bursztynowe psotne oczęta .
    Teraz to tylko oczęta psotne pozostały , bo już słuszny wiek nadszedł. 😍😃

  2. Ot, 200% labka w labku. Całkiem jak mój pół roku temu (ufff, wreszcie sierściuch dorośleje).
    Bierzcie póki jest, bo to cudo na czterech łapach odwdzięczy się milionkrotnie. A o pogryzionych kapciach i skradzionej kiełbasie zapomnimy….. 🙂

  3. Mieliśmy taką czarną pociechę. Niestety niedawno po 13 pieknych latach musieliśmy się pożegnać z naszym Brunem. Szkoda, że Warszawa, a nie np. Poznań. Mam nadzieję, że ktoś go szybko przygarnie. Trzymam kciuki:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.