Z PAMIĘTNIKA CZEKOLADA – O(PSI)OWIEŚCI CIĄG DALSZY (+FILM)

Czekolad w potrzebie

Kości obciągnięte skórą i te oczy, które proszą o życie…

Nie jest łatwo być zagłodzonym, wyniszczonym i porzuconym psem. Mieć te lat ok. 8, chory kręgosłup, przerażenie i cierpienie w ślepiach. Nie mieć swojego domu, ukochanego człowieka, wygodnej kanapy i pełnej miski.

Możecie sobie tylko wyobrażać, co musiałem czuć, gdy z głodu pożerałem reklamówki, kamienie i ziemię. Może Was tylko zastanawiać, jak ogromnie musiałem walczyć o życie, skoro nie byłem w stanie ustać na łapach, załatwić się, a nawet… podnieść łepetyny. Możecie tylko – wspólnie ze mną – walczyć nadal, bo ja się tak łatwo nie poddam, chociaż straszliwie cierpię.

Wszystkie ciocie i wujki doktory z Lubelskiego Centrum Małych Zwierząt mieli już nadzieję, że skoro jem, piję, siusiam i sam robię kupę, to jestem już na dobrej drodze do wyjścia ze szpitala. Cierpliwie i z bezgranicznym oddaniem pomagali mi się podnosić, załatwiać, karmili mnie i drapali delikatnie, zapewniając mnie – wraz z wolontariuszami LABRADORY.ORG – że już wszystko będzie dobrze, że już nikt mnie nie skrzywdzi, że znajdą mi najlepszy Dom na świecie.

Wiecie, mówili to z takim przekonaniem, że uwierzyłem. Nabrałem nadziei na poprawę mojego tułaczego losu, przypomniałem sobie, że potrafię merdać ogonkiem, a nawet poszczekiwać z zadowoleniem (czy też z krytyką, gdy w misce było za mało!).

Nie przyznałem się jednak, że bardzo bolą mnie przednie łapki i nosek. Niestety, nie umiem szczekać po ludzku, a człowieki, nawet te dobre, nie mówią po psiemu. Dziwili się tylko, dlaczego przy delikatnym głaskaniu zabieram łapki, a z noska cieknie mi ropa. Coś mówili, że pewnie byłem bity i teraz się boję, że mam katar, bo się długo błąkałem. A ja nie potrafiłem im szczeknąć, że mnie bardzo boli i piecze.

Przedwczoraj odwiedził mnie wujek doktor chirurg, bo ciocię doktor, która jest moim lekarzem prowadzącym, zaniepokoił wygląd moich przednich łapek – czerwone, spuchnięte, na dodatek coś się z nich sączyło, coś się na nich pojawiało czarnego. I ten wspomniany wujek doktor chirurg szybko zrozumiał, że moje łapki i nos są poparzone!

Nie umiałem mu opowiedzieć, czy wszedłem w jakieś chemikalia, czy może skoczyłem łapami na gorącą kuchnię węglową w poszukiwaniu jedzenia, bo – szczeknę Wam w sekrecie – bardzo chciałbym już zapomnieć o moim poprzednim życiu.

Wujek chirurg powiedział, że w łapkach jest martwica. Przez moment obawiałem się nawet poważnej operacji z usuwaniem palców włącznie, ale na razie zastosowano leczenie objawowe. Zostałem wysmarowany czymś, co weterynarze nazywają opatrunkami hydrokoloidowymi, nie wiem co to jest, ale odrobinę przynosi ulgę. Na dodatek założono mi iście syberyjskie kapcie – obie łapy mam „obute” w bandaże, co mnie złości i doprowadza do stanu wrzenia. Stale próbuję się z tego rozbierać, nie wiem dlaczego mi nie pozwalają. Teraz muszę czekać, aż ta martwica z łapek odpadnie, bo pod nią ma się podobno wytworzyć nowa skóra, czy jakoś tak, wujek doktor chyba nazwał to ziarninowaniem.

Z tego powodu nadal pozostałem w szpitalu w Lublinie. W ciągu najbliższych dni moje łapki będą oglądane bardzo często, smarowane jeszcze częściej i wszyscy – włącznie ze mną – mają nadzieję, że już nic gorszego się z nimi nie będzie działo.

Chcę Wam jednak spojrzeć głęboko w oczy i szczeknąć cichutko do serc, z gorącą prośbą o pomoc. Moje leczenie drogo kosztuje, przydałaby się także wysokokaloryczna karma. Poza tym – ile by nie szczekać – szpital nie jest szalenie przyjaznym miejscem dla labo – wyżła, czy też wyżło – labradora, który przypomniał sobie, że chętnie jeszcze by kogoś pokochał. Dlatego nieśmiało pukam moimi chorymi łapkami do Waszych serduszek – proszę, nie zamykajcie ich przede mną…

Oprac. E. Frankiewicz

Wizyta u chirurga:

Zapraszamy na film, czekolad chodzi (!):


POMAGAM.PL

Można pomóc psu wpłacając pieniądze bezpośrednio na nasze konto:
PKO BP 39 1440 1185 0000 0000 1729 5136
z dopiskiem: RATUJEMY CZEKOLADA.

Poprzednie wpisy:
CZEKOLAD – O(PSIO)WIEŚĆ CZEKUSIA (+film)
Kości obciągnięte skórą i te oczy, które proszą o życie – wieści z kliniki
Kości obciągnięte skórą i te oczy, które proszą o życie – RATUJEMY CZEKOLADA
Kości obciągnięte skórą i te oczy, które proszą o życie – uaktualnienie
Kości obciągnięte skórą i te oczy, które proszą o życie

Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
573981988 (Kasia), 510957071 (Bernadetta), 503118003 (Marta),
✉ adopcje@labradory.org

Czekolad w potrzebie Czekolad w potrzebie Czekolad w potrzebie Czekolad w potrzebie

6 thoughts on “Z PAMIĘTNIKA CZEKOLADA – O(PSI)OWIEŚCI CIĄG DALSZY (+FILM)”

  1. Nie złość się tak kochany Czekoladzie.Wiesz że złość piękności szkodzi.Poza tym wiesz że wszystkie ciocie doktory i fajni ludzie robią to wszystko dla ciebie,bo cię kochają. Ja ciebie też pokochałam i dlatego dostaniesz dobrą puchę Ale pamiętaj nigdy się nie poddawaj,walcz do końca ❤❤❤❤❤

  2. Musi mu się udać! Tyle wycierpiał! Kocham Was wszystkich za Waszą dobroć, wielkie serce i poświęcenie. Jestem daleko od Was ale codziennie sprawdzam co słychać u Czekoladka i u innych Waszych podopiecznych milusińskich. Narazie mogę pomagać tylko finansowo. Znów robię kolejny przelew, a Wy najlepiej wiecie jak go spożytkować. Jesteście kochani. Pozdrawiam. Asia.

  3. Bardzo dotknęła mnie historia Czekolada, jest to pies którego pokochałam najbardziej na świecie 😰❤️ Nie mogę mu dac domu ponieważ mieszkam w domu na drugim pietrze ,na dole są teściowie którzy delikatnie mówiąc nie są przyjaciółmi zwierząt… mam psa (cocker spaniel) który w naszym towarzystwie agresywnie zachowuje się nawet do suczek.Nasz Jagger i Chester (mamy tez kota) maja z nami raj na ziemi – tak mówią znajomi i rodzina,większość robi sobie z nas żarty bo zwierzaki zajmują większa czesc lozka ,śpią z dzieckiem. Jest mi ciężko ze takiego życia nie mogę podarować temu biednemu psiakowi. Chcialabym chociaż pomoc mu dając jedzenie ,marze aby go przytulić i powiedzieć ze codzien o nim myśle 😰😰😰 prosicie o karmę specjalistyczna – ja chciałabym dla niego gotować.Swojemu psu gotuje łate wołowa ze szponderem i częściami drobiu (udziec i podudzia) z kasza jaglana ,z marchewka – on je to z krzywa mina 😕 proszę o kontakt kogoś z opiekunów Czekusia ,jestem z okolic Warszawy ale biedak skradł mi serce

  4. Bardzo dziękuję Wszystkim zaangażowanym w ratowanie psiaka. Cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie.
    Czekolad musi wrócić do formy
    🙂 ja też pomogę, dokładam się raz jeszcze, niech nam zdrowieje misiak 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *