Nigdy nie kochana labradorka Lola marzy o prawdziwym domu

Lola, labradorka do adopcji

Czy po latach pogardy i krzywd Lola znajdzie miłość i ciepło?

Historia Loli zaczyna się, gdy wyrzucona z domu błąkała się po ulicach w poszukiwaniu schronienia. Mijana przez setki ludzi spała na przystankach i w bramach. Czasem jakieś dziecko rzuciło jej kanapkę, czasem znalazła coś przy śmietniku. I tak mijały tygodnie, może miesiące. W końcu zaprzyjaźnił się z nią bezdomny człowiek, który sam żebrał o jedzenie i spał na ławce w parku. I tak zrodziło się przywiązanie oraz miłość. Życie wciąż było ciężkie, ale jednak we dwoje. Niestety brak domu i nieleczone schorzenia sprawiły, że człowiek poważnie zachorował. Lola czekała. Grzała miejsce na ławce wypatrując swojego opiekunka. Czas biegł i w końcu psie serce pogodziło się ze stratą. Lola znów zaczęła życie w pojedynkę. Nagle pewnego dnia na jej ławce usiadł człowiek i wyciągnął do niej rękę. A gdy zaprosił Lolę do domu, jej radość nie miała granic. Skąd mogła wiedzieć, że już po tygodniu zapragnie wrócić na ulicę. Co z tego, że ma dach nad głową, gdy boi się zasnąć. Co z tego, że ma miskę, skoro więcej w niej rdzy niż jedzenia. Co z tego, że ma opiekuna, gdy z każdym dniem na jego widok coraz bardziej kuli się ze strachu, a na jej ciele nie ma już miejsca, które nie byłoby naznaczone śladem jego buty, sznura czy kamienia. Lola bała się nawet podnieść wzrok.

W końcu ktoś zaalarmował schronisko, dokąd zabrano Lolę. Cichą, pokorną labradorkę wypatrzyła pewna rodzina i od razu postanowiła ją adoptować. Labrador to zdrowy, silny pies, nie potrzebuje więc specjalnej karmy ani opieki. Jakież więc było zdumienie, gdy pewnego dnia Lola nie była w stanie pokonać schodów, by dotrzeć na trzecie piętro, gdzie mieszkała. Raz czy drugi można psu pomóc, ale co dalej… Sunia słabła, więcej spała, rzadziej wychodziła na spacer, bo był problem ze schodami. Zamiast radością stała się dla swoich państwa ciężarem, a takiego najlepiej się pozbyć. Gdy więc Lolą zainteresowała się pewna osoba, dla której pies, nawet starszy i chory, nie jest ciężarem, rodzina bez najmniejszych oporów ją oddała. I tak oto Lola znalazła się pod naszą opieką. Natychmiast rozpoczęliśmy walkę o jej zdrowie, tym bardziej, że już na pierwszej wizycie w klinice usłyszeliśmy takie słowa: „Ta sunia była maltretowana. Ma wiele schorzeń: wzdęte jelita, niemiarową praca serca, rozregulowaną tarczycę, szmery w płucach, obrzęknięte zaczerwienione uszy pełne drożdżaków, przerośnięte pazury, zapalenie spojówek, rozpulchnione dziąsła, a na zębach grubą warstwę kamienia. Wreszcie tkliwość niemal wszystkich stawów oraz lędźwi i krzyża”.

Wszystko to Lola „zawdzięcza” swoim poprzednim właścicielom. Na szczęście to już przeszłość. Dziś sunia czuje się znacznie lepiej. Wdrożone leczenie przynosi jej ulgę, co widać w jej coraz bardziej pogodnych oczkach. Lola powoli poznaje także urok spacerów. Jednak to, co najważniejsze, to spokój i ciepło, których znalazła w domu tymczasowym. I tego suni najbardziej potrzeba. Dlatego szukamy dla niej dobrego domu, w którym znajdzie swoje miejsce już na zawsze. Szukamy opiekunów, którzy obdarzą ją miłością, zapewnią opiekę i bezpieczeństwo, co wynagrodzi jej lata krzywd i poniewierki.

Dla Loli idealny byłby dom bez schodów. Labradorka może mieszkać z innymi suczkami, jeśli jednak chodzi o ludzkie towarzystwo, preferowany byłby dom bez małych dzieci.

Oprac. R Kamińska

Sunia mieszka w województwie małopolskim w okolicach Krakowa.

Nie wydajemy psów do budy lub do kojca.

Kontakt w sprawie adopcji:
510957071 (Bernadetta), 573981988 (Kasia),
✉ adopcje@labradory.org

Lola, labradorka do adopcji Lola, labradorka do adopcji Lola, labradorka do adopcji

7 thoughts on “Nigdy nie kochana labradorka Lola marzy o prawdziwym domu”

  1. Piękna jest, a zaopiekowana i leczona może dożyć nawet 16 lat (tyle żyła sunia koleżanki 🙂) My juz mamy 2 sunie w tym jedna z adopcji i niestety mieszkamy na Ip.
    Niech ci się suniu trafi dobry domek bez schodow a na pewno będziesz się cieszyć zdrowiem jeszcze kilka lat.

    1. A gdzie jest ta sunia w jakiej miejscowości i ile ma lat. Niedawno straciliśmy naszego labradorka miał 15lat i 4 m-ce.

  2. A gdzie jest ta sunia w jakiej miejscowości i ile ma lat. Niedawno straciliśmy naszego labradorka miał 15lat i 4 m-ce.

  3. Jeżeli nikt sie nie znajdzie kto chciałby ja pokochac, to w moim domu miejsca dla niej nie zabraknie, problem tylko w tym, ze mieszkam koło Nowej Rudy w Dolnośląskim pozdrawiam

  4. Jestem zainteresowana adopcją. Mam dwie adoptowane suczki w domu, dwa adoptowane koty. Mam dzieci w wieku 11 i 5 lat.
    Czy Lola nie lubi dzieci?
    Pozdrawiam serdecznie Grażyna Iwińska-Walczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.