EDI – przecudowny, miziasty labrador z rasowym serduchem – wieści z domu

Edi, w nowym domu

Młodziutki chłopak w przechowalni był zagrożony wywózką do Radys.

Dziś dostaliśmy od opiekunów Ediego list:

Edi to przecudowny, miziasty chłopak z rasowym serduchem.
W domu zaaklimatyzował się bezproblemowo – czystość utrzymuje od początku pobytu. Jest niesamowicie mądry, podstawowe komendy już opanował. Za smakołyki zrobi wszystko i szybko zorientował się , że kuchnia jest sercem domu. Koty go intrygują i gonić raczej ich nie będzie. Szuka w nich kompanów do zabawy, ale jak wiadomo różnica gabarytów w tej chwili jest nie do przeskoczenia.. Ale razem czas spędzają. Dzięki niemu w końcu jest porządek (HURRA) – wszystko pochowane na swoich miejscach, bo były straty – zjedzony kapeć i but. Teraz na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Posłuszny, w typie myśliciela. Nauczyliśmy go zabaw z piłką, rzucanym kijem i kąpieli w jeziorku. Jest bardzo towarzyski, ale w stosunku do innych psów raczej wykazuje stosunek dominujący. W tej chwili nie ma na niego mocnych – widzi innego psa i i ciągnie jak parowóz. Jest przy tym b. głośny i powarkuje… W najbliższym czasie skorzystamy z pomocy jednej ze szkół szkoleniowych na terenie Trójmiasta, aby wyeliminować niepożądane zachowania Ediego.

W gabinecie weterynaryjnym przeszedł kompleksowe badania z pełną morfologią z biochemią – wyniki chłopak ma świetne. Szacunkowy wiek Ediego to 9-10 miesięcy. Odwiedziliśmy również lekarza ortopedę bo odbierając go z Przytuliska wiedzieliśmy, że kulał na tylną łapę. Okazało się , że chłopak we wczesnym okresie szczenięcym “ zaliczył” skrętne złamanie kości udowej, które szczęśliwie naturalnie dość dobrze się zrosło. Łapa jest ciut krótsza ale tak naprawdę nie widać różnicy. Operacja nie jest konieczna, mamy popracować nad masą mięśniową ud i obserwować… Zaraz po przyjeździe został zaczipowany, odgrzybiony i odrobaczony. Kastracja będzie niebawem.

Pojawiają się flesze z przeszłości :
– wsadzenie chłopaka do auta i wyprowadzenie go z niego z początku było w zasadzie niemożliwe. Jeżdżąc na tylnej kanapie musi być z kimś, komu w zasadzie siedzi na kolanach i przy zatrzymaniu mocno się wtula i popiskuje. Ale idzie nam ten proces coraz lepiej i jazda autem zaczyna mu się kojarzyć z rozrywką i wie, że wrócimy znowu do domku. Już jeździ z tyłu sam i wystarczy 1 osoba przy wsiadaniu do auta.
– przy miotle i mopie podkula ogon i ucieka (możliwe że dostał kijem po grzbiecie)

Uwielbia dłuugie spacerki, zabawy bez końca i towarzystwo. Jeszcze dużo nauki przed nami ale coraz lepiej się rozumiemy. Jak jest możliwość spaceru bez uwięzi korzystamy, a jeśli oddala się to w zasadzie tylko na chwilę i na taką odległość, że nas widzi.

Pani Bernadetto dziękujemy, że Edi do nas dołączył. Pani Sylwii za to, że go znalazła i Wam zgłosiła i p. Jackowi z Przytuliska z Wielbarku, że o niego dbał.

Poprzednie wpisy:
EDI – mega dawka psiej miłości – pojechał do swojego nowego domku
Edi, młodziutki biszkopcik PILNIE szuka domu! (+film)

Edi, w nowym domu Edi, w nowym domu Edi, w nowym domu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.