Cola (Bora) za tęczowym mostem…

Cola, labradorka za tęczowym mostem

W nowym domu przyszło jej przeżyć tylko 8 miesięcy…

… ale za to były to miesiące prawdziwego szczęścia, w przeciwieństwie do lat poprzednich, kiedy to sunia rodziła co cieczkę. Jakiś rzeźnik bez skrupułów ciął wzdłuż i wszerz, żeby nie stracić ani jednego szczeniaka. Potem zszywał razem z sierścią, bo kto by się przejmował psem…

26.11.2018 jej los się odmienił, tego dnia przestała być tylko maszynką do rodzenia, w ten dzień została Colą, ukochanym psem…

Sunia wczoraj odeszła, przegrała walkę z rakiem. Te 8 miesięcy , które dane jej było spędzić u boku kochających ludzi to pewnie NAJPIĘKNIEJSZE 8 miesięcy w jej życiu.

DZIĘKUJEMY Panu Błażejowi i jego rodzinie za ten wspaniały czas, który zaoferowaliście suni, za miłość, dobre słowo i opiekę.

Nie ma takich słów, które potrafią opisać to co teraz czujemy i nie ma takich słów, które przyniosą ulgę. TRZYMAJCIE się… ❤

Ona nie odeszła. Ona ma swój pokoik w Waszych sercach i tam sobie śpi… I wciąż jest przy Was ❤

Cola, labradorka za tęczowym mostem

5 thoughts on “Cola (Bora) za tęczowym mostem…”

  1. Nie lubię komentarzy w rodzaju jaka biedna, ach jak ja cię kocham (ale to nie ja cię mam w domu). Mam tylko pytanie retoryczne: kto był większym rzeźnikiem – właściciel czy tzw. weterynarz, który odbierał te porody i szył sunię?

  2. Drogi Asie, asem intelektu i empatii to Ty raczej nie jesteś. I ja też mam pytanie retoryczne – po co napisałeś taki komentarz?! No i kto jest głupszy – głupiec czy ci co za nim podążają? – jak myślisz?

    1. Odpoczywaj kochana na niebiańskich łączkach za Tęczowym Mostem.
      Współczuję rodzinie, bo wiem jak muszą cierpieć po takiej stracie.

    2. Szanowna Pani Julito, to nie był komentarz pod Pani adresem, moderuję nasz profil Fb i tam się naczytam, stąd taki komentarz 🙂
      Serdeczności

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *