Astor za tęczowym mostem

Labrador Astor

Był naprawdę uroczy.

Smutny list od Ani – opiekunki Astorka

Nasze wspólne życie z Astorkiem dobiegło końca. Niestety w ostatnich dniach staruszek słabł coraz bardziej a umówiłyśmy się z nim, że nie pozwolimy mu cierpieć. Eutanazję przeprowadził nasz delikatny i empatyczny weterynarz. Astor zasnął cichutko, czyściutki, zadbany, do końca przytulany. Gdy go przyjmowałyśmy we wrześniu zeszłego roku nie spodziewałyśmy się jak wielką wartością będzie dla nas jego obecność. Śmierdzący, pomimo kilku kąpieli. Strasznie zaniedbany, prawie nie chodzący. Nie dostał od nas niczego szczególnego – po prostu dom, w którym było zdrowe jedzenie, trochę pieszczot, fajne towarzystwo drugiego laba i dużo spokoju. Bardzo szybko pokazał wolę życia. Wcale nie zamierzał zaraz umierać chociaż na takiego zdawał się wyglądać. W przeciągu tygodnia zaczął chodzić i domagać się coraz dłuższych spacerów. Więc noga za nogą chodziliśmy po osiedlu, po lesie. Mięśnie się odbudowały, sierść w końcu udało się doprowadzić do porządku. Wyładniał. Jeździliśmy nad ulubione jezioro ale nie lubił pływać. Za to kochał ogniska, prawie w nie właził. Wiele wieczorów spędziliśmy na odciąganiu go od ognia a to było 40kg bardzo upartego psa 🙂 Innych rozrywek też było sporo. Wielbił towarzystwo psów a na widok szczególnie interesujących wstępowały w niego jakieś nadpsie moce. Prężył się cały, pierś do przodu, ogon w helikopter i błysk w oku. Potrafił podbiec w pląsach chociaż na ogół człapał z nosem w ziemi. Był naprawdę uroczy.

I tak spędziliśmy ponad rok ciesząc się z tych wszystkich drobiazgów. Bo było jasne, że mamy dla siebie tylko chwilę. Jestem wdzięczna za ten czas i dziękuję wszystkim, którzy wsparli nas w opiece nad staruszkiem.

Poprzednie wpisy:
List od Astorka
Hej ludzie, jestem Astor, podobno już mnie znacie… 
Astor, czyli pies niechciany

Labrador Astor Labrador Astor Labrador AstorBLabrador Astor

 

7 thoughts on “Astor za tęczowym mostem”

  1. Pożegnania zawsze są smutne…ale dała Pani Astorowi dużo miłości i ciepła chociaż przez chwilę czuł się kochany😢Ok za szybko odchodzą te nasze labki. Dziękuję Pani Aniu za wielkie ❤️

  2. Witam Panią
    Poruszył mnie list . Pięknie opisała Pani ostatnie chwile Astoria. Dała mu Pani wiele miłości , ktòrej ten pies tak pragną od dawna, zapewniła mu Pani ciepły godziwy dom na ktòry tak czekał i zasługiwał. Te nasze pociechy czworonogiem trochę za szybko odchodzą . Przyzwyczajają człowieka do siebie i rozkochują każdego dnia , a czas płynie nieubłaganie i w pewnym momencie nadchodzi czas pożegnania ze swoim najlepszym przyjacielem. Te rozdanie jest bardzo trudne o ciężkie , nagle pusty dom , nagle czegoś nam brakuje. Brakuje nam części naszego życia naszego kochanego czworonoga.

  3. Dała mu Pani piękne chwile i zapewniła najlepszą opiekę! W dodatku miał psiego towarzysza:) warto pomagać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.